Hej!
u Budyńka wszystko po staremu. Na co dzień gości się panisko na fotelach i kanapie. Na początku był wydzielony dla niego, przykryty kocykiem kawałek kanapy. A teraz my mamy do dyspozycji mały kawałek kanapy i 1 fotel, a reszta jest jego :)
Udało mu się też jakoś przeżyć Sylwestra. Co dziwne, wydaje mi się, że z roku na rok gorzej to znosi. Najgorsze jest to, że wystrzały zaczynają się już właściwie od świąt i codziennie jakiś geniusz odpala swoją amunicję, wiec Budyń nakręcał się już przez kilka dni wcześniej. Dostawał ziołowe tabletki, ale chyba nic to nie dało.
W sylwestra zabraliśmy do ze sobą do rodziców, ale przez większość wieczoru siedział mi na kolanach, a już kilka minut przez północą schował się za moimi plecami. Śmialiśmy się jaki to z niego pies obronny :)
Wiem, że nie wolo psa w takiej sytuacji pocieszać, więc siedzieliśmy i rozmawialiśmy normalnie i po jakimś czasie wyszedł i zasnął :)
Pozdrawiamy!