-
Posts
55 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Melbourne AU
Wigor's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Dziekuje :) Dwa dni po tych ekscesach pies nie byl na spacerze, tylko wokol domu. Dzis maz sprobowal, jako ze w niedziele duzom niejszy ruch na osiedlu. Spuscil go jakzwykle w parku. Byl moment,ze wygladalo, jakby pies chcial isc do domu, ale przywolany zostal. Pilka poszla ostro w ruch,no i generalnie caly czas kontakt wzrokowy i przywolywanie, gdy tylko przystawal z tylu. Oprocz aportowania niewiele z psem i dzieckiemw wozku mogl zrobic, ale sie udalo! Wrocili razem :) Ze zmian w domu - maz wrocil do naszego lozka i stara sie pamietac, ze gdy wraca skas do domu, to ma ignorowac Wigora i najpierw witac sie ze mna i maluszkiem, a dopiero z psem (wczesniej ciezko i bylo to wyegzekwowac). Moze nie bedzie zle! jest nadzieja :)
-
Na spacerze byli we trojke, tylko ja zostalamw domu. Zawsze ma troche czasu na samodzielne obwachowanie, ale jest tez aportowanie czy inne zabawy, np. w berka. Jak jestem sama toczasem tylko spacer, ale z mezem to zawsze zabawa. Przepraszam, jesli wychodzi, ze kontruje kazdy pomysl. Wydawalo mi sie, ze wszystko bylo dosc poukladane w naszej rodzinie. A teraz jestem z psem az za duzo! Przeciez nie oddam go do "przedszkola", by sie odzwyczail, ze zawsze jestemw poblizu i ze powinien zawsze byc przy mnie...
-
Dzieki, poki co to maz bedzie dawal mu zarlo. W sypialni zostanie, ale maz wrici z wygnania do legowiska ;) Nie wiem, czemu sie tak oburzylas na wyprowadzke meza, rano po karmieniu ok. godz 6 przejmuje synka, a potem o 7 do pracy, nie moze zarywac codziennie nocy, a przy karmieniu z cyca nie pomoze. Po porodzie wstawalismy razem, on zmienial pieluche, a ja karmilam,ale gdy urlop sie skonczyl nie bylo sensu bysmy oboje sie budzili co max 3 godz. Zreszta tu o psa, anie wychowanie meza chodzi ;) tak czy siak postanowione, wraca do nie,by pokazac psu, ze jest na tyle wazny,by byc z nami w legowisku. Zreszta do przedwczoraj nie bylo zadnych klopotow z posluszenstwiem wobec meza. Dopiero, jak zobaczyl, ze istnieje mozliwosc samodzielnej wycieczki, to sprobowal dzis znowu.
-
Wybralam ten dzial, bo chodzi o samotne wycieczki psa,choc nie tyle o ucieczki, co o poszukiwania i powroty. Juz wyjasniam w czym rzecz. Wczoraj potworby wiatr otworzyl jakims cudem drzwi, gdy pies byl sam w domu. Skorzystal z okazji i poszedl mnie szukac (ze nie chodzilo o zwykla ucieczke okazalo sie dzis). Nie wiem, ile szwedal sie po okolicy, ale do domu wrocilismy po 4 godz, potem blisko dwie bezowocnych poszukiwan. Juz bylo prawie ciemno, wrocilismy z mezem do domu, a Wigor czekal na podworku... Dzis nie bylam z nim na spacerze, bo jakies chorobsko mnie lapie. Maz go zabral po pracy do parku. Uliczkami szedl na smyczy, a w parku jak zwykle zostal spuszczony. No i zwial. Tym razem sie blakal, tylko od razu wrocil do mnie do domu. Maz spanikowany dzwinil, jak pies juzbyl w domu, a za nim przyszli sasiedzi, ktorzy mysleli, zewlasnie go znalezli po wczorajszej wyprawie. Wszystko sie dobrze sie skonczylo i wczoraj i dzis. Pozostaje pytanie,co dalej? Wigor zawsze byl do mnie przywiazany znacznie bardziej niz do meza, np. gdy sama jade do sklepu to czeka przy drzwiach az wroce. Ale nigdy nie bylo problemu z posluszenstwem wobec meza. Wiele razy chodzili razem na spacery. Uwielbiaja sie razem bawic.nigdy niebylo problemu z ucieczkami mi karnoscia. Od paru miesiecy spedzam z Wigorem niemal kazda chwile,bo mamy malutkie dziecko, wiec jestem w domu z maluszkiem i psem. Nie wiem, czy to wazne, ale raczej nie czuje sie odtracony, spedza ze mna wiecej czasu niz, dgy pracowalam. Wobec dziecka jest wspanialy, zero zazdrosci, gdy pozwole lize mu stopki, ale poza tym to go nie dotyka. Pies dostaje swoja porcje pieszczot. No i spi ze mna w lozku, jak kiedys, tzn maz tymczasowo sie pzeniol na sofe, wiec pier tylko ze mna i wczesniej z dzieckiem, ktore teraz spi w lozeczku. Dzis nie ucieszylam sie, ze wrocil, zignorowalam go. Jedzienie dal mu maz, zazwyczaj ja karie psa. Zastanawiamy sie, czy nie najwyzsza pora, by maz wrocil do sypialni, bo sen ma na tyle twardy, ze moje wstawaniena karmienie dzieckanie powinno mu przeszkazac., a psa myslimy wytransportowac zsypialni. Nie wiem, czy to dobry pomysl, bo ie chcialabym, by sieto przypadkiem odbilo na stosunkach synka z psem, bo dziecko zostaje u nas. Bardzo dlugi mi post wyszedl... Mam nadzieje, ze otrzymam jakies konstruktywne porady. Na razie na spacerach z mezem bedzie zawsze na smyczy. Zreszta czesto sie to nie zdarza, bo zazwyczaj ja z nim chodze w ciagu dnia (i z wozkiem) albo idziemy wszyscy razem.
-
Dzieki, sama tez sie zastanawialam nad badaniami kup. Tylko to troche droga impreza, bo samego badania nie robia, zawsze jest z wizyta... Poki co na szczescie po jednym przestal sie drapac, wiec moze przyczyny byly dwie jednoczesnie - tabletki i pogryzienie. Mialam w marcu robic badanie krwi, ale jakos zeszlo. Teraz koncowka ciazy i od tygodnia nie pracuje, wiec moze jakos sie zepne poki jestem 2w1 ;) bo szczepienie dopiero w lipcu. Ten wet tak jakos niezbyt mi po drodze, no i kasy sporo kosztuje niestety, a ubezpieczenie psiaka rutynowych przegladow nie obejmuje.
-
Nie wiem, czy pamietacie - skarzylam sie na ogromne swedzenie u Wigorka. Pare tyg sie powtorzylo i juz bylo lepiej, a dzis rano znowu... I chyba wiem, w czym rzecz! Wczesniej stosowalam ziolowe krople w ramach odrobaczania, ale jako ze spodziewam sie dziecka, zdecydowalam sie na ostrzejsze srodki. Wczoraj wieczorem dostal trzeci raz "domestosa"... Zaraz pogrzebie w postach i sprawdze czy daty sie zgadzaja. Zal mi go, no biedulek znowu kepke siersci wyrwal, a jeszcze nie odrosla po poprzedniej "wycince", w dodatku tam, gdzie siersc powyrywal ma potworny lupiez. Sorki, ze ja znowu tak malo barfowo. Chyba machne reka na ewenualne robaki i wroce do ziol!
-
No z takim komentarzem maleja szanse na mobilizacje :P
-
Wigor robi kupy 2 razy dziennie - czyli tyle, ile posilkow ma. Czasem w czasie spaceru podzieli sobie te maluskie kupki jeszcze 2 razy, zeby bylo trzeba bylo 2 razy sprzatac :P Czytajac wasze wpisy dochodze kolejny raz do wniosku, ze powinnam wiecej warzyw dawac. W marcu bede robic wyniki i one moze mnie zmobilizuja albo wrecz odwrotnie - utwierdza, ze jest wszystko dobrze :)
-
Wspolczuje chorych zwierzakow :( ZOladki poslzy wczoraj w dobre rece, czy raczej brzuch ;) Oglosilam na lokalnym forum i dziewczyna podjechala wczoraj odebrac. Jej psiak zoladki uwielbia. Na zdrowie! Wigor dzis nieco odetchnal. Ostatnio mielismy potworne upaly, klima w domu nie wygalala. Wczoraj juz nie chlodniej bylo - 27 stopni, ale za to lalo, wiec juz nie wiem, czy nie gorzej, bo cos jak sauna caly dzien. Dzis wciaz wilgotno, ale kolejne 5 stopni w dol :) Wieczorem podjechalismy na superkrotki spacer, bo ciagle lalo. Ale mial radoche, jak taki mokry pedzil po boisku :D Tak niewiele potrzeba do szczescia i jemu i nam, gdy widzimy, jak sie pysk smieje!
-
[B]Betty_labrador[/B], niestety nie mam komu dac moich zoladkow. Ale wrzuce jeszcze info na australijskie forum, moze ktos zechce podjechac i darmo wziac. We wtorek rano zabieraja smieci i na pewno maz nie pozwoli dluzej tego trzyma w naszej zamrazarce ;) [B]Bączek[/B], z tym, ze Wigor nie nauczony, to fakt. W koncu pierwszy raz takie cudo dostal. Kiedys dawno nie bylo szans, by ruszyl baranine, a teraz nie ma z tym problemu. Jest tylko to ograniczenie lodowkowe - maz sie buntuje. Jeszcze gdyby Wigor od razu ze smakiem sie rzucil, to pewnie bym czesciej kupowala, a maz by dzielnie siekierka na porcje dzielil, ale tak to mnie torpeduje, ze juz przesadzam :P Choc barfowanie jakos takie w pelni akceptuje, nawet walajace sie czasem mieso (rzadko na szczescie ;)), zreszta widzi jak pies jest szczesliwy, gdy chrupie kostki :) Sprobowalam 2 razy - Wigor tego nie tknal, wiec zostaniemy przy bezzapachowym ludzkim miesie, chyba ze pies sam dla zapachu cos przetrzyma ;) Juz ponad rok zyjemy na bezzoladkowym barfie, wiec sie da bez wiekszej szkody dla psiaka.
-
2 dni temu wysmarowalam dluuugi post i mi wcielo. Dzis krociutko, bo i w sumie nie ma o czym...Udalo mi sie zdobyc nieczyszczone zoladki. Musialam dosc daleko jechac, zaplacic ponad 2 razy tyle, co za kg np. skrzydelek. A Wigor sie wypial! Powachal i nie uciekal od zapachu, jak ja, ale nie raczyl sprobowac :( Wczoraj bylo drugie podejscie. Sniadanie dostal skromne i az tanczyl wokol mnie, gdy wzielam miske wieczorem. Jak zobaczyl, co dostal, to posmutnial i odszedl. Do rana ich nie ruszyl. Takze druga porcja wyladowala w kibelku. Reszta z kilograma powedruje za pare dni na wysypisko, bo maz sie buntuje, zeby to w zamrazarce trzymac, skoro Wigor i tak nie chce smakolykow tknac.I to by bylo na tyle z naszej zoladkowej przygody. Moze i dobrze, nie musze ich szukac, jezdzic daleko, wachac :P
-
Znalazlam nieczyszone zoladki!!!!! W AU ich sprzedaz jest nielegalna, wiec nie wiem, jakim cudem pojawily sie w jednym z zoologicznych sklepow :) Ktos dal cynk na lokalnym forum :) Takze zamowilam i w sobote odbiore mrozony kilogram tego cuda...Po niedzieli dam znac, czy Wigorkowi posmakowalo! P.S. Drapanie pomalu przechodzi. Jeszcze sie czasem zapomina, ale nauczyl sie przy okazji nowej komendy: nie drap ;) Mam nadzieje, ze strupki sie szybko wygoja i siersc odrosnie (juz wyglada nieco lepiej albo... sie przyzwyczailam do wygladu)
-
[B]Monia85[/B], ja przed barfem uzywalam karmy firmy Artemis, pojawila sie jakis czas temu w Polsce, nie umiem wprawdzie porownac wielkosci kulek, ale mam jeszcze jakas resztke w domu i moge zmierzyc, zwazyc (np. 10 kulek dla porownania z inna karma...), jesli chcesz. Uzywalam Artemi sla szczeniat malych ras [URL]http://artemiskarmy.pl/fresh-mix-dla-szczeniat-psow-ras-malych/[/URL] i w porownaniu do poprzedniej bylam bardzo zadowolona, psiak tez - dopiki barfa nie poznal ;) Teraz ta resztke, ktora mam, wykorzystuje jako smaczki albo wyjatkowo na wyjazdach, jesli nie moge nic swiezego kupic. P.S. wlasnie zauwazylam, ze nie zawiera wprawdzie pszenicy i kukurydzy, ale w skladzie jest jęczmień, płatki owsiane, proso, a to tez zboza...
-
Jezeli je ok 5% i nie chudnie, nie tyje, to widocznie mozliwe :) te 1-3% to orientacyjna ilosc. Swoja droga musze z cieKawosci zwazyc pare poscji Wigorowych, bo daje mu na oko, a on i tak je tyle, ile chce - czyli jak za duzo, to zwyczajnie zostawi. Zastanawiam sie czasem, czy za malo nie daje, ale nie chudnie, wiec ok. Bardzo zadko bywaja dni, ze dopomina sie o wiecej. Rady co do drapania wdrozylam. Jest lepiej, ale ciagle ma napady. Najgorzej ze probuje wcelowac zebami centralnie w nasade ogona, ale nie siega i ma wygryziona siersc po obu stronach tuz powyzej ogona :( pomijam juz kwestie wygladu, ale nie wiem, jak szybko mu odrosnie, a u nas wciaz lato i mocne slonce, chyba musze mu te placki kremem z filtrem smarowac...
-
Dzieki. En zel, ktory kupilam, niezbyt dziala, ale sprobuje jeszcze ocet i wapno. Dzis widze, ze juz ciut lepiej, jak jestem w domu, to mu przerywam i odwracam uwage, ale wiele godzin jest sam. Przesylam wam troche mojego slonca, choc dzis akurat bylo zachmurzenie, ochlodzenie i zaledwie 20 stopni :P ale to nawet mile po ilus dniach 30-35 :)