nie - bo miałam jasne sygnały od przewodnika co wolno a co nie, a w procesie wychowawczym stosowano metody nie-pozytywnych wzmocnień, tzn. tradycyjne :eviltong:
Ja jestem wyznawczynią Marka F. - on odczarował mojego "agresywnego" poprzez ściągnięcie mu kolczatki, zastosowanie pochwał, nagród "rzczeczowych". Wiele bym dała, aby mój pies wpatrzony był we mnie jak był wpatrzony w niego, gdy mało nie eksplodował przepełniony potrzebą zrobienia czegoś dla niego..... Były to krótkie momenty, bo okazało się, ze z nami wszystko ok, tylko ja jestem nieczytelna dla mojego psa :-) Potem ćwiczyliśmy już w grupie i ....dało się :-)
Paradoksalnie (dla wyznawców innych religii) dla mnie to tradycyjne szkolenie było jak najbardziej pozytywne, czyli jak w temacie.