Witam,
wczoraj czytalam na forach o mastocytomie i sie rozplakalam i nie bylam w stanie nic napisac. 1,5 miesiaca temu odszedl moj uchochany psiak-Oskar. Opisywalam jego historie na różnych forachponad rok temu i czekalam na odpowiedzi i dopeiro teraz je przeczytalam.
Oskar chorowal miedzy innymi na mastocytome, mial wiele razy operacje i wycinane guzki, az pewnego dnia zadzwonil do mnie jego lekarz i powiedzial ze wyszedl lek na ten nowotwor, ucieszylam sie strasznie bo te guzki mu odrastaly caly czas, ale okazalo sie ze ten lek jest strasznie drogi (poczatkowo byla mowa o 1000 zl miesiecznie) wiec zrezygnowalismy z tego i gdy sie guzki pojawialy to je usuwalismy az do czasu gdy guzki odrosly w stalym miesjcu i pojawily sie w wielu innych miejscach i nie dalo sie ich zoperowac. Oskar mial 14lat i byl tez po usunieciu nerki oraz mial chore serce i mimo wszystko zdecydowalismy sie na zakup tego leku. Udalo mi sie zamowic ten lek-Masivet u znajomego lekarza wet za cene hurtowa 700zl tylko dlugi byl czas oczekiwania. Tak sie cieszylam ze bedzie szansa ze Oskar bedzie zdrowy, bo jego lekarz prowadzacy mial juz pieska ktory bral ten lek i zmiany sie cofnely a pozniej zniknely i nie bylo nawrotow, takie przypadki byly tez u innego leekarza ktory prowadzil pieski w warszawie. Wiec pelna entuzjazmu oczewiwalam na lek a miedzy czasie przytrafilo sie nam wiele nieoczekiwanych chorob- m.in. jakies zapalenia pluc, pozniej Oskar polknal woreczek foliowy i mial krwawienia, spadly mu strasznie wartosci parametrow krwi i wzrosly wskazniki watrobowe i nerkowe ze gdy juz otrzymalam lek nie mogla mu go podac. Probowalismy wszystkiego, leki, transfuzje krwi, dziennie wydawalismy 300-400zl na leki i kroplowki, pozniej doszedl niedowlad tylnych lap, ale nadal walczylismy, mialam pieska w domu, robilam mu kroplowki itd. Za rok bede lekarzem i naprawde duzo widzialam ale te dwa tygodnie to byl koszmar, widok mojego kochanego pieska w takim stanie to byl poprostu koszmar, w nocy nie spalam zeby go pilnowac zeby nie wyrwal welflonu cale dnie, naprawde nikomu tego nie zycze, Oskar przestal jesc, pic, parametry spadly straszliwie, zdjecie rtg bylo koszmarne i lekarze powiedzieli ze niestety nie ma juz wyjscia i trzeba myslec o eutanazji. Niestety, cale zycie sie zarzekalam ze takiej decyzji to nie podejme, ze tak nie wolno ale widok jego meki i cierpienia byl nie do zniesia, serce mi peklo ale taka decyzje podjelam 25listopada 2010. Do dzisiaj mam wyrzuty sumienia ze nie zamoiwlam tego leku wczesniej bo koszt 700zl przy tym wszystkim co przeszlismy cala rodzina, przy pieniadzach ktore pozniej wydalam i wczensiej na zabiegi to nic.
Lek ten mi zostal. Jest to Masivet 150mg jest nie otwarty i bardzo chcialabym go odsprzedac, wiadomo ze to tez sa pieniadze, ale przede wszystkim dlatego zeby pomogl, bo naprawde pomaga, jakiemus psiakowi wyzdrowiec a jego wlasciciel mogl sie nic nadal cieszyc. Jesli bylby ktos zaintersowany prosze o kontakt [email]sd16@wp.pl[/email] badz tel 692 476 671
tu na stronie znajdzicie wiecej info o o samym leku ja tez moge udzelic wiecej inofrmacji bo obeznalam sie w temacie
[url]http://www.masivet.com/[/url]
zeskanowalam tez po polsku ulotke i cala ksiazeczke ze zdjeciami przed kuracja i po.
Kochani naprawde warto, chociaz sprobowac i walczyc tyle dla naszych kochanych psiakow mozemy zrobic.