dokładnie sobie o tym samym pomyślałem dziś rano wychodząc z domu ze cuchnie tymi gównami, ze śmiesznych (z perspektywy czasu) historii dot. tematu to pamiętam jak się umówiłem kiedyś z dziewczyną na spacer, i pojechałem na gównie jak na łyżwach (dokładnie tak to wyglądało jakbym się na lodzie poślizgnął) szczęście że dziewczyna z dystansem do świata ;D
Swoją drogą gdyby było więcej koszy, wszędzie, na osiedlach szczególnie, to by trochę się zmniejszył ten problem. Ale dla chcącego nic trudnego oczywiście.