Tu nie ma tragicznej historii katowanego psa, która ożywiłaby ten wątek. Nie ma, bo sunia nie potrafi mówic. Ma tylko wiecznie podkulony ogon, chodzi pod płotem lub w cieniu samochodów, tak, zeby nie iść po otwartym polu, i cudownie się cieszy, kiedy wracam. Przeżyła wiele, jest bardzo dzielna, potrzebuje domu i kochającego człowieka. Ja nie mogę jej dłużej zatrzymać, ryzykuję własnym zdrowiem. Jeśli ktoś kiedyś dusił się, wie o czym mówię. Nie oddałam psów do schroniska, od razu zapewniłam im dom tymczasowy, teraz jednak to ja potrzebuję pomocy i życzliwych ludzi, którzy kochają zwierzaki, żeby kotś pokochał Sonieczkę, dzielną mamę pięciorga szczeniąt, z których już cztery znalazły domy.