Witam,
postaram się w miarę zwięźle opisać problem.
Mam dwa pieski shih tzu. Jeden 5 lat (absolutnie bezproblemowy) i drugi 2,5 roku. Starszy pies został zakupiony w hodowli. Młodszy jest synem starszego. Obydwa pieski są już wykastrowane. Starszy, ponieważ zdarzyły się ucieczki za suczką i ciągłe marudzenie żeby go z domu wypuścić. Kastracja podziałała wspaniale. Pies jest idealny.
Natomiast co do drugiego pieska. Od małego wychowywany i innymi psami, ponieważ w domu jest ten jeszcze jeden. Poza tym ma regularny kontakt z psem siostry (też shih tzu) oraz z suczką brata (buldożek francuski). Nigdy nie okazywał i nadal nie okazuje im agresji.Ale zupełnie inaczej rzecz ma się z psami, które spotykamy na codziennych spacerach. Problem zaczął się gdy on miał skończony rok.
Gdy zauważy jakiegokolwiek psa (ma kilka zaprzyjaźnionych suczek i z tymi jest ok) to zaczyna się skradać i jak jest dostatecznie blisko to atakuje, tzn, szczeka i gdyby mu pozwolić podbiec to kłapnąłby zębami. Nie spuszczam go już w tej chwili ze smyczy, bo z premedytacją wyszukuje kogo by tu zaatakować. Nie ma znaczenia czy to mały czy też wielki pies.
Szykowanie się do ataku odbywa się zazwyczaj z opuszczonym ogonem i to wydaje mi się sygnalizuje że pies robi tak ze strachu. Nie wiem czemu tak się dzieje, ponieważ pies odkąd tylko się urodził był socjalizowany, zawsze z innymi psami, z którymi żyje w zgodzie. Bardzo mało moje psy zostają same w domu, w zasadzie dwa dni w tygodniu od 8 do 15. Poza tymi atakami to przecudny, uwielbiający wszystkich ludzi, w tym dzieci piesek. W domu super grzeczny, wesoły.
Nie wiem jak mu pomóc, ponieważ chciałabym żeby mógł biegać bez smyczy z innymi pieskami, tak jak mój starszy psiak. Próbowałam odwracania uwagi, mówienia stanowczego "nie", nagradzania dobrego zachowania. Jednak na dłuższą metę nic nie przynosi efektu. Aha, kastracja nic a nic nie zmieniła jego zachowania.
Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, to bardzo proszę o wpisy.