wow, szaleństwo :D
Gandi to mnie zadziwił, bo myślałam, że pół spaceru będzie wkurzać i burczeć i miotać się jak opętany. A tu szybko jak na niego, ogarnął dupkę :)
co złego to nie my, i dziękujemy za świetny spacer <3
zazdrościłam Wam pływających psów, ale jak jechałam do domu to w samochodzie nie wytrzymałabym, jakby Gazul się wykąpał :D