evelin2828
Members-
Posts
16 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by evelin2828
-
Zawiadomiona była Policja, SM i TOZ. Jak widać bez skutku. Pies został nakarmiony. Raz. Ponieważ zabroniono tego robić. Prezes działek nie zezwala na wchodzenie na teren czyjegoś ogródka działkowego. Mądralo- Nie mogę siedzieć przed komputerem tak często jak Ty , bo mam zajęcie (4 SZCZĘŚLIWE, ZDROWE, NAKARMIONE przybłędy w domu) , więc masz okazję się nade mną pastwić. Zajmij się czymś konkretnym, zamiast robić z siebie guru na forum.
-
Ja wiem kto jest właścicielem. Mieszka na osiedlu i NIE JEST POWODZIANINEM. Pana Sławka rozumiem. Z różnych względów musi działać w zgodzie z prawem. Ja nie musiałam. Wzięłabym za to pełną odpowiedzialność. Nie zależy mi na ludzkich opiniach, tylko na życiu tego rudego biedaka. A p. Sławka też znam i uważam, że robi dużo dobrego. Skoro sama Mu zgłosiłam sprawę to chyba również Mu ufam. W tym momencie kończę tę nierówną walkę. A magda z. może powinna najpierw zobaczyć tego psa, bo przed komputerem każdy potrafi dobrze radzić.Kończę wątek, bo powyższa pani więcej zrobiła zamieszania, niż pomogła. Ale sprawie będę się nadal przyglądać. Czasem TVN jest najlepszym przyjacielem... Dziękuję za odzew i wsparcie!
-
Znam p. Sławka i wiem, że gdyby mógł to by coś zrobił. Ale nie bądźmy śmieszni. Pies na duże mrozy jest zabierany? Sprecyzujmy więc "duże mrozy". ZAZNACZAM, ŻE MIESZKAM TU NA STAŁE I CHODZĘ TAM NA CODZIENNE SPACERY Z PSAMI. Czy to zatem tylko złudzenie optyczne, że pies stoi tam i wyje przy - 17?? A akurat o policjancie, który tam był mogę powiedzieć znacznie więcej. ON NAWET TEGO PSA NIE MÓGŁ ODNALEŹĆ, a widać go i słychać ze ścieżki rowerowej obok. Byłam tam przed i po wizycie policjanta. Pies jak wył tak wył...
-
Otóż do P. Beaty nie dzwoniłam ,bo kilkakrotnie rozmawiłam z p. Sławkiem, jej mężem. Był na miejscu i widział sytuację. To ja zgłosiłam temu Panu powyższą sprawę. Przechodzę tam codziennie i od zawodzenia psiaka serce się kraje. W takim mrozie miski z jedzeniem A PRZEDE WSZYSTKIM z wodą, zwyczajnie zamarzają. I o ile jeść może nawet raz dziennie, o tyle wiadomo, że dostęp do wody (nie do lodu...) musi być stały. Nic mi nie wiadomo o grzałce w misce... Jeśli zatem pies ma dobre warunki , jak stwierdzono, to mam tylko jedną wątpliwość... Od kiedy to na terenie ogródków działkowych wolno trzymać zwierzęta? Bo nawet bezpańskie koty kazano "usunąć" z tego miejsca.
-
Zima tysiąclecia nie zraża właściciela rudego kundelka, który wyje i skamle nimiłosiernie przykuty łańcuchem na terenie ogródków działkowych. Pies nie ma absolutnie żadnego schronienia ,stoi na śniegu, przed miską zamarzniętej wody... Kilkakrotnie interweniowała już Policja. Bez skutku. W mojej małej mieścinie nie ma TOZ'u , ani schroniska. Pies jest więc skazany na pewną śmierć. To średniej wielkości, zabiedzony psiak. Zdecydowałam się zabrać go z tego obozu koncentracyjnego... ale w mieszkaniu mam już 4 przybłędy: kota i trzy psy. Gdyby znalazł się dom tymczasowy uwolnię psa nawet dziś.PROSZĘ O POMOC, bo piesek może umrzeć w każdej chwili... EDIT: Piesek nadal przebywa na działkach. Pomimo, że bardzo bym chciała nie mogę go zabrać do siebie (w małym mieszkanku mam już 4 zwierzaki i po prostu fizycznie nie mam miejsca, żeby go tam przetrzymać) w grę wchodzi przetrzymanie przez parę godzin, zanim ktoś by go ode mnie nie odebrał, ale dłużej nie dam rady. Jeśli znajdzie się dla niego DT, wtedy natychmiast pójdę go stamtąd zabrać. Jeśli zrobię to już teraz, to nie będę miała gdzie go podziać. Proszę o kontakt na e-mail: [email]evelin_incendium@poczta.fm[/email]