Otóż do P. Beaty nie dzwoniłam ,bo kilkakrotnie rozmawiłam z p. Sławkiem, jej mężem. Był na miejscu i widział sytuację. To ja zgłosiłam temu Panu powyższą sprawę. Przechodzę tam codziennie i od zawodzenia psiaka serce się kraje. W takim mrozie miski z jedzeniem A PRZEDE WSZYSTKIM z wodą, zwyczajnie zamarzają. I o ile jeść może nawet raz dziennie, o tyle wiadomo, że dostęp do wody (nie do lodu...) musi być stały. Nic mi nie wiadomo o grzałce w misce... Jeśli zatem pies ma dobre warunki , jak stwierdzono, to mam tylko jedną wątpliwość... Od kiedy to na terenie ogródków działkowych wolno trzymać zwierzęta? Bo nawet bezpańskie koty kazano "usunąć" z tego miejsca.