Jakies kilkanaście lat temu mój jamnik (zreszta tez filip)zachorował na parwowirozę.Był wtedy jednym z psów, na których przeprowadzono eksperyment i przetoczono mu krew od innego, silnego, duzego i zdrowego psa.Pomimo tego, ze Filip był juz naprawde w strasznym stanie po transfuzji na drugi dzień rano wstał jak nowo narodzony, silny, energiczny i z ogromnym apetytem.