Witam,
dzisiaj znaleźliśmy około [B]czterotygodniowego samca[/B] (wiek wnioskuję po wyrzynających się dopiero ząbkach, ale specjalistą nie jestem). Mały został porzucony na klatce schodowej w [B]Świętochłowicach (Śląskie)[/B]. Szukam osoby na tyle kompetentnej, żeby zająć się malutkim pieskiem. Wiem, że w tym wieku jeszcze powinien być z matką. Mały jest ciemnobrązoby z podpalaną główką, ale rasy nie jestem w stanie określić.
Mimo najszczerszych chęci[B] NIE MAMY WARUNKÓW ŻEBY GO TU ZATRZYMAĆ! [/B]Uratowaliśmy go przed śmiercią, ale może tu być max dwa/trzy dni, potem wyjeżdżamy. Istnieje też możliwość ewentualnego przewozu szczeniaka do Krakowa, prawdopodobnie w niedzielę.
Jak już zaznaczyłam, nie jesteśmy specjalistami w wychowaniu tak małych piesków, także jakieś drobne porady bardzo się nam przydadzą na ten czas. Na razie mały jest na mleku wymieszanym z wodą i odrobiną mąki ziemniaczanej (porada mojej babci). Pije już sam z talerzyka, ale ledwo chodzi. Ząbki ma ledwo wyrzęte. Śpi w koszyku na gąbeczce i kocyku, przykryty jest polarowym kawałkiem materiału. Praktycznie je śpi i sika. Nawet nie wiem co ile mu to jedzonko podawać.
Mimo wszystko piesek niestety musi zniknąć... Proszę o wszelką pomoc i przekazanie tego posta dalej. Sprawa jest ekstremalnie pilna!
pozdrawiam
Ola