Jump to content
Dogomania

kontiki

Members
  • Posts

    11
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kontiki

  1. [quote name='Anastazja&Aleksander']ja po moich psach nie widziałam aby tęskniły za właścicielami, Toska jak wpadła w ręce już do nich nawet podejść nie chciała.[/QUOTE] Moje psy brane w wieku 5 i 7 miesięcy - papillon i york miały syndrom kenelu - niestety bardzo cięzko i trwa to kilka lat wyprostować taką psychikę.
  2. Na wystawie nie ma możliwości podstawienia suki za psa ale zamiana fotek jest możliwa - zdarza się bardzo często. Znam osoby ktore polują na nieudane fotki konkurecji i wysyłają je na Yorkland. Nawet straszą zwierzęta - więc troszke ten światek znam i nie przykladam wagi do tego co widzę na Yorklandzie.
  3. [quote name='pa-ttti']jeszcze wracając do psa Magic King- nie zgodzę się że jego zdjęcie na yorklandzie i na stronie hodowli przemawia za tym że to nie ten sam pies. po prostu na tej wystawie w Bytomiu był jak dla mnie poprostu nieuczesany odpowiednio. może właścicielka nie zdąrzyła na czas...a może po prostu na yorklandzie pomylili zdjęcia? nie dopuszczacie wogóle takiej możliwości? ...?[/QUOTE] Odpowiedziałam bardzo wyczerpjąco na wszystkie twoje zaczepne wątpliwości. Natomiast muszę jednak zacytować swój własny tekst wyżej by ci pokazać że to ty niedoczytałaś mojej myśli [QUOTE Widac że ma dłuższą brodę i nie tak wystrzępiony płaszcz/. Przypuszczam że pewnie fotka wystawianej w tym dniu suki tej samej włascicielki ze stołu trafiła omyłkowo na Yorkland jako Magic King....[/QUOTE] Wyraźnie napisałam omyłkowo więc dopuszczam myśl że pomylono zdjęcia(:
  4. Hodowczyni została na pewno zawieszona! Rozmawiałam dzisiaj z vice prezes Oddziału w Zabrzu - swojego czasu, wytoczyłam tej pani sąd koleżeński i miała być zawieszona, związek warunkowo zgodził się utrzymać ją w gronie członków pod warunkiem rozliczenia się ze mną. Natomiast przez ten czas napływają kolejne sprawy które sprawiły to zawieszenie. Teraz jest kwestia tego czy będzie to zawieszenie czy całkowite wydalenie.Jeśli chodzi o zdjęcia Magic Kinga ze strony to mam wątpliwości czy zdjęcie portretowe przedstawia faktycznie tego psa. Natomiast to zdjęcie z newsów może przedstawiać(chociaż nie jestem pewna)tego psa ponieważ okaz na nim pokazany jest w typie mojego psa czyli jego ojca.
  5. Pies, nie wygląda tak samo - ja widze cechy sucze w głowie - Pies ten z kl Mł ma wyraźny samczy wyraz. Ten z wystawy póżniejszej w Bytomiu jest delikatniejszy ma wystrzępione wąsy brodę i bokobrody . Ten z klasy młodzieży już jako mlodszy ma długie wąsy i brodę - ciężki lejący włos bez tendencji do wystrzępienia - nawet dla laika, a co dopiero dla kogoś kto pielęgnuje yorki wystawowe, widać że to są dwa inne okazy. To prawda że każdy pies powinien być przygotowany do wystawy ale tak to już jest w hodowlach wielkich, że przyklada się wiecej uwagi do pielegnacji psa czy suki wartościowej, a suke hodowlaną trzyma się bez papilotów, niekiedy bez olejków zapuszcza włosy sposobem naturalnym robi 3 wystawy i pod nożyczki. Po prostu zawaleni psami hodowcy nie mają czasu by pielęgnować wszystkie psy i suki które jadą na wystawę.To właśnie chciałam powiedzieć. Ponieważ tam jest przewaga suk i tylko jeden pies pomyślałam że to pewnie suka - bo to że w rękach tej samej osoby jest pewne.
  6. Dzwoniłam , do związku w sprawie hodowli Sweet Candy i dowiedziałam się że jej właścicielka jest zawieszona. W okresie zawieszenia nie może robić żadnych ruchów - zwłaszcza sprzedawania psów.... tak więc nie wiem jakie będzie obudzenie nowych włascicieli tych yorków jeśli się dowiedzą że moga być tylko maskotką. Wracając do zdjęć na stronie to zauważyłam że zdjęcia się różnią i że przedstawiają różne zwierzęta zwłaszcza jeśli chodzi o pieska Magic King. Ponieważ pies jest synem mojego psa od dawna się nim interesuję jak wygląda i zadziwiły mnie te straszne zdjęcia z wystawy w maju br w Bytomiu [URL="http://www.yorkland.home.pl/index.ph...330&lang=pl_PL"][COLOR=#4444ff]http://www.yorkland.home.pl/index.ph...330&lang=pl_PL[/COLOR][/URL] -alboo jest to ten sam pies tak okropnie zaniedbany albo zupełnie inny, to stworzenie wygląda jak suka do hodowlanki a nie pies z tytułami. Bo jak się przyjrzeć już tym fotkom zbiorowym to pies maszerujący w grupie wygląda zupełnie inaczej od tego zwierzątka na stole - o wiele lepiej. A na pewno jest ciemniejszy od tego na fotkach i nawet ciemniejszy od tego co wygrał klasę. Widac że ma dłuższą brodę i nie tak wystrzępiony płaszcz/. Przypuszczam że pewnie fotka wystawianej w tym dniu suki tej samej włascicielki ze stołu trafiła omyłkowo na Yorkland jako Magic King. A to link do tego samego psa z poprzedniego sezonu gdzie już w klasie mlodzieży wyglądał o niebo lepiej od tego na fotkach w z maja - chociaż włascicielka ta sama - Nie uwierzę by ten pies przez kilka miesięcy się tak diametralnie zmienił na niekorzyść -pomijając włosy - głowę ma zupełnie inną. [B][URL]http://www.yorkland.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=416&Itemid=51&lang=pl_PL[/URL][/B] [B]Zw.Mł. NJwR - MAGIC KING Sweet Candy[/B], Anna Hawranek To jest akurat mniej ważne czy pies jest ładny czy brzydki ale ważne jest to czy te pieski można uznać za rodowodowe - czy nie? Mam nadzieję Paulino że znajdziesz sunię dla siebie - ja bym wolała kupić szczenię - nawet jeśli kilkumiesięczne to jednak lepiej szczeniaczka niż starsze zwierzątko które będzie tęsknić za włascicielem. Zwróć się do związku a wybiorą ci hodowlę i polecą fajne szczenię.
  7. Szanuję twoje zdanie bo opierasz je na własnym psie i swoich znajomych . Ja oceniam moje zdanie na moich yorkach i yorkach moich znajomych. Jeden z moich yorków jest championem wystawianym nie tylko w kraju ale i zagranicami drugi zrobił 3 wystawy i finito - nie męczyłam stworzenia. Natomiast co do pierwszego ku zdziwniu wielu hodowców ostrzygłam go jako przepięknego w szczytowej formie championa!!!! Zwróciłam mu wolność. Gdybym się bawiła w jakieś warkocze, czy puszczanie psa bez papilotów by deptał i sikał po swoich włosach nigdy nie wyglądałby tak jak wyglądał - niestety coś za coś . Owszem znam wystawowe strzygi - ale ja osobiście wolę miec psa na kolankach pieknie ostrzyżonego niż wstydzić się za ''strzygę '' na ringach.To wszystko faktycznie zalezy od włascicieli od ich ambicji czy pies ma wyglądac jak nalezy na wystawie czy nie. Natomiast wielu z tych co męczą swoje psy zawijając je w papiloty nigdy się do tego nie przyzna że krzywdzi członka swojej rodziny. Piesek się bawi - znaczy że jest szczęśliwy. Piesek ma problem ze skórą ..... oj zmienimy olej i będzie super... znam tę śpiewkę na pamięć jak tę że w hodowli nie ma miejsca na sentymenty. Nikt mi nie powie że york w papilotach jest szczęsliwy. Całe szczęście że przemieszana w Ameryce odmiana yorka z włosem może dalekim od jedwabiu ale za to latwiejszym w pielęgnacji ma trochę lepiej w życiu. Spróbowałabyś tak powiedzieć mając mojego psa lub jego dziecko. Pamiętam wystawę w Niemczech kiedy po wielu wielu godzinach czekania na naszą kolej w wystawowym włosie mój piesek musiał iśc w papiloty by zrobić siusiu. Od razu dopadła mnie Greenpease - organizacja ochrony zwierząt bym nie pokazywała tego okrucieństwa ludziom!!! A piesek bez papilotów nigdy się nie załatwił. Tak więc ciekawe dlaczego to co jest tak chwalone ma być tak skrzętnie skrywane jako okrucieństwo?
  8. Szkoda że w tym świecie zwierząt rasowych rodowodowych czy też nie, jest tyle wyłuzdanych ze wszelkich uczuc ludzi. Ludzi którzy najpierw mają bezpapierowce potem kupuja rasowe z papierami i kręcą interesy na lewo i prawo i jeszcze niejednokrotnie piszą na forach np w takich jak ten tematach udając uczciwych i szlachetnych ludzi. Pies to maszynka do robienia kasy dla takich ludzi - powiem szczerze - strasznie sie obawiam, żeby likwidująca się hodowla Sweet Candy nie zasiliła przypadkiem innej podobnego typu rozmnażalni. Oby te pieski znalazły szczęśliwą przystań - kochające niewystawowe ręce i spędziły na kolankach kolejne lata swojego życia bez wystaw i rozmnażactwa >>> York nie jest szczęśliwym psem jeśli jest psem wystawianym - uwierzcie mi - papiloty, cotygodniowe kąpiele, wielogodzinne pielęgnacje włosa i mordercze wystawy( yorki są sztucznie ustawiane i muszą stać przez bardzo długi czas - im większa konkurencja tym dłużej) to większość smutnego życia wystawowego yorka. Najszczęśliwszy jest york ostrzyżony.
  9. [quote name='Anastazja&Aleksander']witamy na dogo :) tak mysle czy to nie jest udawana sprzedaż, czy to nie blef aby zamydlić wszystkim oczu. Afera sie zrobila i dobrze ludzie powinni płacić za swe czyny, mam tylko nadzieje ze faktyznie uda sie to zakonczyc pomyslnie dla osoby ktora stacila swa księżniczkę. U nas prawo jest ze tak powiem do d... ale trzymam za nią kciuki. kontiki jesteśmy z tego samego miasta.[/QUOTE] Ja swojego czasu miałam info na swojej stronie www. w końcu udało mi sie doprowadzić swoja sprawę do pomyślnego konca po prawie 3 latach. Mam nadzieję że Acceptus też się uda przynajmniej odzyskać swoje pieniądze - chociaz przeraża faktycznie ten pospiech w pozbywaniu się całej hodowli i zastanawia..... Anastazja&Aleksander - a to miłe zaskoczenie :)
  10. Jeśli chcecie kupić ostrzegam - żadnych zaliczek i żadnego godzenia się na dowiezienie pieska. Proszę jechać na miejsce zobaczyć pieska i zapłacić z ręki do ręki.
  11. [quote name='Acceptus']Dzień dobry! Nazywam się Barbara Rosińska. Zarejestrowałąm się na tym forum, ponieważ dostałam informację, że poruszony jest tutaj temat pani Anny Hawranek. ,,Hodowczyni'' yorków. Pani Anna jest zarejestrowana w związku kynologicznym, wszędzie widnieje jest bytomski adres, ale tak naprawdę mieszka w Pyskowicach. Sprzedałam Annie Hawranek kotkę rasy devon rex. Zapłaciła mi tylko 400zł, jest winna jeszcze 1600zł i jak poinformował mnie jej konkubent nie ma zamiaru zapłacić reszty. Jak dowiedziałam się od sąsiadów, którzy nie boją się potwierdzić swoich słów ani przed sądem ani przed policją, Anna Hawranek ma 8 psów i nieczęsto wychodzi z nimi na dwór. Gdy otwiera okno ludzie chodzą okrężną drogą do domu, ponieważ czuć niesamowity smród. Od środy, gdy u niej się pojawiłam do piątku w ogóle z psami nie wyszła. Gdy przyjechałam siedziała w domu zakmnięta z zasłoniętymi roletami anywłamaniowymi. Po kilku godzinach czekania, gdy wpuściła do siebie straż miejską przez uchylone drzwi udało mi się zajrzeć do środka. Dom wynajmuje od tego samego pana co jej sąsiedzi, jest pięknie wyremontowany, wynajem takiego domu kosztuje na pewno kilka tysięcy złotych i domyślam się skąd pani Anna Hawranek ma na to pieniądze. Naciągnęła i oszukała poza mną wielu ludzi, nie wszystkim zwróciła pieniądze, mnie dodatkowo czekała przykra 'niespodzianka' w postaci zagryzionej kotki. Byłam z kotkąu weterynarza, mam zdjęcia. Pani doktor nazwała to co zobaczyła - zwłoki mojej kotki Aurorki - kanibalizmem. Kotka została uduszona przez Yorka, a w niektórych miejscach miała wyraźne ślady typowe dla konsumpcji. Widocznie miała być pożywieniem, a gdy zadzwoniłam, że przyjadę po jej zwłoki, konkubent Anny Hawranek wyrzucił ją na pole, nawet nie wysilił się by ją zakopać. Leżała rzucona w krzakach. Cała brudna i mokra. Nie chcę nawet myśleć, jak cierpiała moja mała księżniczka, a cierpiała na pewno. Musiało minąć sporo czasu zanim się udusiła, nie wiadomo jak byłą traktowana przed śmiercią. Śmiem twierdzić, że zwierzęta u tej Pani musiały walczyć o byt, choć nie rozumiem dlaczego, skoro jeszcze niedawno za Yorka na kolanka chciała 3 tysiące złotych. Ja na pewno tak tej sprawy nie zostawię. Byłam już u radcy prawnego, znalazłam kilka zaufanych osób oszukanych przez Annę Hawranek lub ich znajomych, którzy mi pomagają, zgłosiliśmy sprawę w odpowiednich miejscach, nagłaśniamy jak tylko się da. Mam nadzieję, że uda się powstrzymać tą panią od krzywdzenia zwierząt i ludzi.[/QUOTE] Trzymam kciuki oby się udało Acceptus powstrzymać tę osobę.
×
×
  • Create New...