Wkoncu mi sie udalo wyslac do was wiadomosc, otoz chodzi mi o suczke i jej trojke dzieci , suczka oszczenila sie pod przyczepa campingowa we wsi korytnica, byla tam samiutka i wiernie pilnowala swoich dzieci , dokarmialam je pzez caly czas gdy tam bylam. Chcialam je zabrac do sosnowca ale moj chlopak sie nie zgodzil , powiedzial ze nie bedzie wiozl nieznanzch psow 170 km do sosnowca tym bardziej ze jechali z nami jego rodzice, gdz odjezdzalismz bardzo plakalam i mialam nadzieje ze uda mi sie tam jechac na weekend i je stamtad zabrac ale moj chlopak stwierdzil ze pogoda sie zepsula i niema sensu z miasta wzjezdrzac. Nie mam prawa jazdy bo sama bez chwili zastanowienia bym po nie jechala. Nie mam pewnosci czy one tam dalej sa ale serce mi sie kraje ze moge zamarznac albo umrzec z glodu w zime. Szukam kogos z kielc, staszowa kto moglbz to sprawdzic korztnica jest tam gdzie zalew chancza , gdyby pieski bzlz chcialabzm zebyscie pomogli zorganizowac mi transport dla nich do sosnowca. Chcialabzm je wziasc do siebie , zaopiekowac sie nimi, poszczepic , wzleczyc, zebz moc im znalezc stale domki. Co wieczor modle sie by jeszcze zyly, bym mogla w przyszlym roku spotkac sie z nimi ponownie, ale ponad to wszystko chcialabym znalezc im wlasny kat w zyciu aby juz nie musialy bac sie ludzi, mieszkac pod golym niebem i czekac jak ktos sie zlituje i da im cos do jedzenia, tzm bardziej ze ludzie tam na wsi swoich psow nie karmia, co gorsza jeden pan faszerowa pasztetke trutka i podawal ja psom bo ktorzs pies zagryzal mu bojlery...wierze w ludzka dobroc, wierze w wasze serca bo to co robicie jest naprawde piekne, jestescie tak naprawde moja ostatnia nadzieja...kocham pieski i chce im pomoc z calego serca. Prosze pomozcie!!! Moje gg 12093368. Cyekam na odpowiedz...