szkoda jej, bo jest śliczna...
jednak nie mogę uwierzyć w bezmyślność ludzi, iż sprawiają sobie takie małe, słodkie cuda a gdy dorosną po prostu się ich pozbywają, albo jak uciekną mają to w nosie... ja od ponad pół roku chciałam mieć huskiego, pilnie się edukowałam, w wakacje kupiłam pierwsze szelki i zabawkę, i miał być na gwiazdkę, jakaś bieda ze schroniska, ale jest teraz... wychudzona, jeszcze trochę smutna i nieufna, zabrana z ulicy... to nasz trzeci dzień razem i nawet nie wiecie jaka była posłuszna, jak na huskiego i jak bardzo się cieszyła.
Dajcie im ludzie szansę... i zastanówcie się dwa razy na co się decydujecie, one tez mają uczucia.