Jakie zwalanie problemu??? O czym Ty piszesz? Po raz pierwszy poprosiłam o pomoc, bo uznałam, że tak piękny pies może sobie pozwolić na przebieranie jeśli chodzi o dom - tak by znalazł jak najlepszy. Z pierwszym lepszym właścicielem nie było problemu, jak widzicie. Stało się tak, że facet sprzątnął mi sunię sprzed nosa i wtedy pomoc była naprawdę konieczna, bo na jakiej niby podstawie miałam mu ją odebrać, skoro mnie zna i wiedział, że nie jest moja? Gdyby ktoś machnął mu odpowiednim papierem, bo tak sobie wyobrażam interwencje organizacji prozwierzęcych ( chyba mają jakieś legitymacje?), nie miałby wyboru. Nigdy nie wzbraniałam się przed pomocą w postaci poświadczenia, że pies jest z ulicy.Tym bardziej teraz, po dwóch miesiącach mam niewielkie pole do popisu w kwestii odebrania suni. Mam tam pójść tak po prostu, ni z gruchy ni z pietruchy, i zażądać oddania psa? Bądźcie poważne...