Jump to content
Dogomania

syldatk

Members
  • Posts

    9
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

syldatk's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. witam ponownie przepraszam za dłuższą nieobecność, ale w międzyczasie mój tata miał wypadek i leżał w szpitalu i niestety wszyscy tylko tym żyliśmy, teraz jest już w domu ale czeka go długa rehabilitacja będę jutro u rodziców więc wypytam mamę co tam u naszego psiaka mam nadzieję, że sprzątnęła już jego miskę, bo przez jakiś czas nie chciała tego zrobić licząc chyba na to, ze on może jednak wróci, przyzwyczaiła się do niego Kubuś naprawdę cieszył się na widok właścicielki i to z wzajemnością, więc krzywda na pewno mu się tam nie dzieje mama zna tą panią i od czasu do czasu ją widuje, więc wieści o psiaku na pewno będą pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za wszystko
  2. on był już w kiepskim stanie zanim zaginął, dlatego jeździła z nim do weterynarza nie wiem co to za gość, bo weterynarze na wsi to często na trzodzie chlewnej się tylko znają a psu nie pomogą na szczęście u moich rodziców się wzmocnił, a teraz trafi do właściwej przychodni
  3. słuchajcie! słuchajcie! słuchajcie! dziś po artykule w lokalnej gazecie zgłosiła się właścicielka!!!! :sweetCyb: Okazało się, że to jej chory 14-letni Kubuś, który wyszedł z domu jakieś 2 tygodnie temu i zaginął. Był szukany po okolicy ale bez skutku. Właścicielka przyjechała po niego z córką i witały go ze łzami w oczach. W ostatnich latach spotkało ją dużo nieszczęść, zmarli jej rodzice i mąż. Kubuś to była jej jedyna pociecha, pies, który był z nią od narodzin jej najmłodszego syna. Jeździła z nim do weterynarza, który jak widać dość nieudolnie go leczył, a w ogóle to chciał go uśpić, tylko ona się nie zgodziła. Wychodzi na to, że moja mama przez te parę dni więcej zrobiła dla tego psa niż ten cały wet, bo z dnia na dzień czuł się coraz lepiej. Z uwagi na to, że miałyśmy już umówioną wizytę na sobotę u naszego weterynarza, pani pojedzie tam z psem i myślę, że otrzyma naprawdę profesjonalną pomoc. no i udało się... a mama już kombinowała jak to zrobić, żeby go zostawić u siebie :p
  4. chciałaby, ale od kilku miesięcy ma już psa i nie za bardzo warunki na kolejnego, dlatego chcemy mu znaleźć dom tak szybko jak będzie to możliwe, żeby się za bardzo ze sobą nie związali, w dodatku idzie zima i trzeba mu odpowiednio przygotować miejsce na mrozy
  5. [quote name='syldatk']witam ponownie, Z dzisiejszych nowości - nie jest jednak kastrowany. Z głodu i odwodnienia jądra zostały jakby wciągnięte do wewnątrz, dziś widać już, że zaczynają opadać i jednak są. [/QUOTE] jak już pisałam, okazało się, że jednak nie jest
  6. coraz lepiej, apetyt ma ogromny, wcześniej zwykle spał jak mama do niego zaglądała, a teraz jak już trochę sobie podjadł, to już wyczekuje jak ona się zbliża i tylko patrzy czy znów mu czegoś do jedzenia nie przyniosła :) ja myślę, że on się boi, że trzeba wykorzystać każdą okazję, żeby coś zjeść, bo potem znów mogą być długie miesiące głodowania i myślę, że tą obawę może już mieć do końca życia u rodziców na szczęście jedzenia nie brak :) umówiłam już wizytę u weta na sobotę, sprawdzi wszystko dokładnie i przepisze ew. dietę np. wątrobową ciekawa jestem na ile lat go określi, niektórzy pisali, że wygląda staro, moi rodzice też uważają, że jest niemłody, ale ja myślę, że nawet z nami ludźmi tak jest, że choroba i ciężkie przejścia postarzają myślę, że z niego jeszcze całkiem fajny psiak będzie wczoraj próbował już nawet biegać po podwórku, ale ma z tym jeszcze duże problemy, chodzi już całkiem sprawnie, sprawdza i obwąchuje cały teren, ale co chwilę wraca do mamy, bardzo jej pilnuje i z dnia na dzień coraz bardziej się przywiązuje
  7. dzień dobry, piesio został obmacany - nie ma chipa
  8. witam ponownie, na początku dziękuję Wam za liczne odwiedziny na tym wątku, dzięki czemu trzyma się on cały czas na górze listy. Dziękuję również bardzo za chęć wsparcia finansowego. Na szczęście nie ma z tym u mnie aż takiego problemu. Na razie zaliczyłam jedną wizytę u weterynarza, niestety bez psa, ale nie miałam takiej możliwości, żeby go dowieźć. To jest bardzo dobra przychodnia, która prowadzi też mojego psa, wet dał mi wszystko na słowo. Dlatego mam już przygotowane również środki na pchły i odrobaczanie, ale podamy mu je dopiero za jakiś czas, bo teraz mogłoby go to zabić. Zakupiłam mu też karmę dla rekonwalescentów Hill'sa, która jest bardzo bogata w różne składniki mineralne i pomoże mu szybciej dojść do siebie. W najbliższą sobotę jadę do Borzytuchomia i zabieram psa na kontrolę do weterynarza. Określimy wtedy mam nadzieję w przybliżeniu jego wiek i ew. dolegliwości. Zrobię też aktualne zdjęcia. Myślę, że będzie widać różnicę, bo mama codziennie melduje mi poprawę. Z dzisiejszych nowości - nie jest jednak kastrowany. Z głodu i odwodnienia jądra zostały jakby wciągnięte do wewnątrz, dziś widać już, że zaczynają opadać i jednak są. Pierwszego dnia mama stwierdziła, że jest głuchy, ale okazało się na szczęście, że był najwidoczniej otumaniony z wycieńczenia, dlatego nie reagował na głos. Z tym też już jest całkiem nieźle. Ma postrzępione jedno ucho. Możliwe, że coś go zaatakowało. Jeżeli chodzi o warunki, to jest zadowolony z jakiegokolwiek dachu nad głową i dobrego słowa. Śpi w zacisznej zamkniętej wiacie, dodatkowo mama okrywa go na noc. Na tyle polepszył się już jego stan, że jak na początku trzeba było mu pomagać wstać i wyjść na siku, to teraz już nieźle pomyka sam po podwórku. I ma ogromny apetyt, ale trzeba mu ostrożnie dawkować jedzenie małymi porcjami. Dziś mam dostać informację, czy ma wszczepiony chip. Jak tylko będę miała nowe wieści, to dam znać. pozdrawiam
  9. W ubiegły wtorek w Borzytuchomiu koło Bytowa moja mama znalazła psa, choć może to raczej on znalazł ją. Wszedł do niej na podwórko przez otwartą bramę kompletnie wycieńczony, dosłownie słaniał się na nogach. Wszystko wskazuje na to, że został wyrzucony w ostatnie wakacje. Pewnie na początku jeszcze znajdował sobie coś do jedzenia, a później było już coraz gorzej... Do tego w ostatnim czasie w tych okolicach zdarzały się już nawet dość spore przymrozki. Piesio ma obrożę, widać po niej ile przeszedł i jak bardzo stracił na wadze (ostatnie zdjęcie). Jest w kiepskim stanie. Te zdjęcia zostały zrobione w ostatni piątek. Przywiozłam mu od weterynarza glukozę z elektrolitami i karmy dla rekonwalescentów, więc każdego dnia jest na szczęście coraz lepiej. Ma wilczy apetyt i nadal wielkie pragnienie. Jest wykastrowany. Moja mama zaopiekowała się nim na razie, ale nie może go zatrzymać. 2 lata temu znalazłam w tych okolicach w rowie wycieńczonego gończego. Nie tylko ja straciłam wtedy mnóstwo czasu i energii na poszukiwanie jego właściciela, sądząc że się zgubił. Niestety Bazyl został po prostu wyrzucony, ale znaleźliśmy mu wspaniały dom u nowego właściciela pod Warszawą. Dlatego tym razem nie szukam jego właściciela, ale od razu nowego domu dla tego biednego stworzenia, gdzie ktoś da mu odrobinę ciepła i miłości by mógł choć trochę zapomnieć o tym, co go spotkało. [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/350/dsc01225forum.jpg[/IMG] [IMG]http://img404.imageshack.us/img404/3780/dsc01238forum.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/9285/dsc01242forum.jpg[/IMG] [IMG]http://img2.imageshack.us/img2/8451/dsc01246forum.jpg[/IMG] [IMG]http://img201.imageshack.us/img201/3684/dsc01256forum.jpg[/IMG] pozdrawiam Ola
×
×
  • Create New...