witam ponownie,
na początku dziękuję Wam za liczne odwiedziny na tym wątku, dzięki czemu trzyma się on cały czas na górze listy.
Dziękuję również bardzo za chęć wsparcia finansowego. Na szczęście nie ma z tym u mnie aż takiego problemu. Na razie zaliczyłam jedną wizytę u weterynarza, niestety bez psa, ale nie miałam takiej możliwości, żeby go dowieźć. To jest bardzo dobra przychodnia, która prowadzi też mojego psa, wet dał mi wszystko na słowo. Dlatego mam już przygotowane również środki na pchły i odrobaczanie, ale podamy mu je dopiero za jakiś czas, bo teraz mogłoby go to zabić. Zakupiłam mu też karmę dla rekonwalescentów Hill'sa, która jest bardzo bogata w różne składniki mineralne i pomoże mu szybciej dojść do siebie.
W najbliższą sobotę jadę do Borzytuchomia i zabieram psa na kontrolę do weterynarza. Określimy wtedy mam nadzieję w przybliżeniu jego wiek i ew. dolegliwości.
Zrobię też aktualne zdjęcia. Myślę, że będzie widać różnicę, bo mama codziennie melduje mi poprawę.
Z dzisiejszych nowości - nie jest jednak kastrowany. Z głodu i odwodnienia jądra zostały jakby wciągnięte do wewnątrz, dziś widać już, że zaczynają opadać i jednak są.
Pierwszego dnia mama stwierdziła, że jest głuchy, ale okazało się na szczęście, że był najwidoczniej otumaniony z wycieńczenia, dlatego nie reagował na głos. Z tym też już jest całkiem nieźle. Ma postrzępione jedno ucho. Możliwe, że coś go zaatakowało.
Jeżeli chodzi o warunki, to jest zadowolony z jakiegokolwiek dachu nad głową i dobrego słowa. Śpi w zacisznej zamkniętej wiacie, dodatkowo mama okrywa go na noc.
Na tyle polepszył się już jego stan, że jak na początku trzeba było mu pomagać wstać i wyjść na siku, to teraz już nieźle pomyka sam po podwórku.
I ma ogromny apetyt, ale trzeba mu ostrożnie dawkować jedzenie małymi porcjami.
Dziś mam dostać informację, czy ma wszczepiony chip.
Jak tylko będę miała nowe wieści, to dam znać.
pozdrawiam