Witam,
Niestety chyba obława z 10.11 nie przyniosła zamierzonego skutku.
Wczoraj na spacerze z chłopakiem (13.11.10), po wrocławskim Rynku, zostałam zaczepiona
przez kobietę z psiakiem (jakiś beżowy mieszaniec), że są z wrocławskiego schroniska i
maja kłopoty z karmą. Tak pomagam zwierzętom...dałam jej jakąś kasę, bo w moim
rodzinnym mieście starałam się angażować w powstanie schroniska, wiem jak ciężko jest
ze zdobyciem jedzenia.
Chłopak mi mówi (jak dostaliśmy cegiełkę), że coś to śmierdzi. Potem zobaczyliśmy
więcej ludzi z psami, trochę się uspokoiłam, pomyślałam, że jak ich jest więcej to musi
być jakaś zorganizowana akcja (nasze stowarzyszenie, tez takie robiło, nie wiem dlaczego dopiero
potem przyszło mi do głowy, że nigdy nie było to w takiej formie, mieliśmy dokumenty i
identyfikatory...).
Widziałam tych ludzi, te same psy, które opisywaliście. Amstek, husky...
Strasznie mnie boli, że policja/straż miejska nic sobie z tym nie robi.
Kraków/Opole/Wrocław/Poznań...oni naprawdę wyłudzają ogromne pieniądze.
Czy myśleliście, żeby zawiadomić media? Niestety, chyba tak jest, że jak się w telewizji coś pokaże to dopiero ktoś stara się coś z tym zrobić. A nawet jeśli nie, to można by ostrzec ludzi przed czymś takim, nauczyć o jakie dokumenty można prosić. Może jakaś "Uwaga", "Interwencja" by się tym zainteresowała?