po raz kolejny przypominam ze istnieje cos takiego jak czytanie ze zrozumieniem ulv. widze ze na tych lekcjach w szkole sie nie uwazalo jak sie to robi. DLUGOTRWALE zaniedbanie oznacza stan DUZO DLUZSZY NIZ 3 TYGODNIE!!! Żuczek był pod stałą opieka weta-i to nie jednego-skany sa dostepne na tej stronce, a codzienne informacje o stanie psa dostawala z tego co pamietam Eliza i Paulina. (czy kikou dawala dziewczynom codzienne info o stanie psa? czy powiedziala ze zlamal lape? ze ma odlezyny? ze spadla mu waga? odnosila sie na watku o stanie psa?-nie zauwazylam...) kto pozwolil na zalozenie najgorszego gipsu dla staruszka? moze jednak (z tego co pamietam_ Eliza) napisze co mowil wet ktory ten gips zakladal... wtedy sie okaze dzieki komu stan psa (i mam na mysli odlezyny, rany pod paszkami od gipsu, problemy z potuszaniem po zlamaniu lapy, przez co sie kosc nie zrastala) powstal-bo ktos byl tylko u jednego weta?? bo ktos zadecydowal o zalozeniu najtanszego gipsu?? pies trafil do Martyny w tragicznym stanie. i od razu nastepnego dnia byl u weta. potem u kilku innych. od razu tutaj byly o tym informacje, skany z opisow, zdjec, wizyt itp... od razu z zastosowaniem leczenia... od razu leki wykupione, podawane, rozniez samodzielnie bo kto jak kto ale Martyna potrafi dbac o zwierzeta... a ze sie zaczyna goic-bo zaczelo-to byl entuzjazm i dalsza opieka... i kolejne badania (z krwia i biochemia wlacznie).. i sie okazalo ze Żuk ma chora watrobe i serduszko-dlaczego wet kikou tego nie zdiagnozowal?? TEGO TYPU CHOROBY NIE POWSTAJA W KILKA DNI ALE SA OBJAWEM ALBO CHOROBY ALBO GLUGOTRWALEGO ZANIEDBANIA. ... kolejna fajna rzecz-jak sie robi zastrzyki przy niewyczuwalnych zylach??(stwierdzono u wetow-nie jednego) oczywiscie pomijam te domiesniowe... skoro nagle tak szybko wszystko wiesz ulv co psu bylo, jak trzeba bylo go leczyc to dlaczego wczesniej tego nie napisalas? jak jeszcze byl czas?? zastanawiajace... a o braku kompetencji Martyny co do opieki nad JEJ staruszkiem nie masz prawa mowic-nie wiesz jak w praktyce wygladala ta opieka, ile wetow Martyna odwiedzila, ile konsultacji i porad brala, i jak bardzo starala sie zrobic dla tego psa wszystko zeby wyzdrowial.... jeszcze jedno- leki wzmacniajace z antybiotykami-jaaaasneeee.... to sie wyklucza ale znowu wiesz lepiej... poczekajmy w swietym spokoju na wyniki sekcji. ona prawde nam powie-a Martyna napewno nie bedzie jej wynikow ukrywac-i zostanie to tutaj umieszczone... a moze do zakonczenia i wynikow dajmy Żuczkowi odpocząć.... mi jest psiaka bardzo szkoda ale skoro trzeba bylo go poddac eutanazji... gdyby nie byla to koniecznosc to napewno Martyna by tego nie zrobila....