Juz nie moge się doczkać aż Weronia wróci i napisze, że wszystko jest ok, Wituś przeżył świetnie podróż, jest w swoim domku, otoczony wieeeeelką miłością:)Takie happy endy to coś nie do opisania. Zwłaszcza, gdy schron opuszcza psiak, który miał nikłe szanse na własne cztery kąty:)Marzenia się spełniają, wystarczy w nie mocno wierzyć:)Pozdrawiam wszystkie dogomaniaczki "Witusiowate" i nie tylko:)jupiiii:)