Tak swoją drogą - przed oddaniem dziś psa pobrano mu krew i wet powiedział, że jutro będą wyniki, więc akurat jutro sobie zobaczymy, czy nie ma jakichś innych problemów z narządami jak będę odbierał psa, który już powinien w miarę dojść do siebie. Kiedy natomiast po śmierci psa powiedziałem temu drugiemu wetowi (on miał wtedy dyżur), że mimo wszystko chcę jutro te wyniki, powiedział, że nie ma sensu, bo i tak wyniki będą przekłamane i żadnych konkretów się z nich nie dowiem, bo antybiotyki, bo kroplówki itd.. Jakim cudem kilka godzin wcześniej nie było problemu, a kilka godzin potem wyniki już nie mają sensu? Nie wydaje się Wam to podejrzane?