W kwestii kotów zgadzam się z Nutusią…
Także uważam, że trzeba porozmawiać z ds. i zapytać czy dają psu czy sobie czas. W dwa tygodnie nic nie zrobią. Moja schroniskowa mamba polubiła się z bokserką Fridą po 2-3 miesiącach. Behawiorysta był u nas raz w tygodniu… Wyć i szczekać przestała po niecałym roku… Niszczyć nadał nie przestała a jest z nami półtora roku…, Więc warto zapytać…
Jeżeli ds. Dixi zrezygnuje to bym ich absolutnie nie winiła. Ile jest sytuacji, w których ludzie decydując się na psa, pomyśleli, że pomogą jakiejś bidzie ze schroniska i adoptowali. Powiedziano im, że pies idealny do dorosłych, do dzieci ideał, kocha inne zwierzaki, pięknie chodzi na smyczy, załatwia swoje potrzeby na dworze a okazywało się, że pies jest agresywny do innych zwierząt, warczy na obcych, demoluje mieszkanie, szczeka jak ich nie ma a sąsiedzi nie dają im żyć, załatwia się w mieszkaniu i kompletnie nie umie chodzić na smyczy. Behawiorysta to minimum 100 zł za wizytę, zniszczenia są liczone w tysiącach (pies moje koleżanki zjadł jej kanapę, dwa fotele, wydrapał dziurę w drzwiach, powygryzał się w ściany itd. ) To prawda, że szczeniak też niszczy, sika demoluje ale biorąc szczeniaka wiesz o tym i liczysz się z tym. Wielu ludzi adoptuje dorosłego psiaka właśnie, dlatego by im szczeniak domu nie zdemolował… Więc ciężko winić ludzi jeśli okazuje się, że pies którego wybrali (bo przy adopcji psa się wybiera taka prawda) to zupełnie inny pies? I tu nie chodzi o sikanie czy schody raczej o brak tej żywiołowej, wesołej, szalonej sunii… :(