Muszę oddać, choć serce krwawi...
Witam wszystkich forumowiczów
Ponad 4 lata temu mój mąż kupił jamnika. Rok temu zmieniliśmy miejsce zamieszkania i zaczął się istny koszmar. Piesek, jako, że z racji swojej rasy jest myśliwym, poluje na wszystko, co się rusza. Bilans tylko tego miesiąca, to 14 kur sąsiadów i kot. Ktoś już pozbawił go części ogona i boję się, że następnym razem może pozbawić go życia. Mam nieogrodzoną posesję i raczej nigdy się to nie zmieni. Nie mam sumienia więzić pieska w kojcu, czy na łańcuchu, zresztą jamnik się do tego nie nadaje. W domu też nie chce siedzieć. Jedyną szansą dla niego jest ogrodzony domek z ogródkiem, gdzie nie ma innych zwierząt. Piesek jest bardzo towarzyski, uwielbia dzieci i w stosunku do dorosłych też jest bardzo łagodny. Tylko te zwierzęta... Jest zaszczepiony przeciwko wściekliźnie, nosówce, parwo i czemuś tam jeszcze ( taka skojarzona szczepionka ). Może znajdzie się ktoś, kto pokocha Ciapusia równie mocno jak ja? On czeka stojąc na łańcuchu, a ja ryczę patrząc na niego :(