Miecio ma sie bardzo dobrze!
Lubi jedzonko i to az za bardzo, po zrobieniu kopki lata ze szczescia w kolo wlasnej osi.
Jesli chodzi o Abisia to byl to dla nas wszystkich szok. Mial problemy z brzuszkiem, najczesciej mial biegunke.
Kilka dni przed smiercia zaczal zyc na nowo, po schodach zbiegal jak szczeniaczek....
Pozniej bylo tylko gorzej, ataki epilepsji kilka razy dziennie (spowodowane guzem), nie umial znalezc sobie miejsca, biegal po calym domu, obijal sie o meble, bardzo sie bal....
Decyzja ktora podjeli moji przyjaciele byla jedynym rozwiazaniem...Nie ma juz z nami Abisia ale walka o niego i wspomnienia daja nam wiare w to co robimy. Nie wiem czy wiecie, ale Abis w dniu wyjazdu do Szwecji (poczatek stycznia) mial nie przezyc tej podrozy, byl w kiepskim stanie, przyjechal, brzuszek zarosl mu sierscia, i nareszcie poczol ze jest kochany. Byl bardzo rozpieszczany i chyba ostatnie miesiace jego zycia przezyl tak godnie jak kazde stworzenie na tym swiecie by sobie tego zyczylo.
Serdecznie pozdrawiam tych, ktorzy interesuja sie losem Mietka i Abisia.
Myslalam, ze nikt juz tu nie zaglada...
Obiecuje, ze niedlugo wstawimy nowe zdjecia Mietka i jego przyjaciolki Taji, adoptowanej z Zamoscia.