Adorator będzie najszczęśliwszym psem świata, bo teściowa wyjeżdża na 2 tygodnie i Pusia będzie mieszkać z nami. Jako że Pusi apetyt dopisuje, to mamy nadzieję, że nauczy Peppera, że jedzenie służy do tego, by je jeść. Pepper z racji niewydolności trzustki jest strasznym niejadkiem i godzinami medytuje nim zdecyduje się cokolwiek wziąć do pyska. :)
Wszystkim zainteresowanym donoszę, że Pusia już po wizycie u weta. Wszystko jest ok - trujemy robale. Ma tylko zapalenie uszu, ale po 10 dniach maści i kropli wszystko będzie w porządku. Zadomowiła się na tyle, że już próbuje wszystkimi rządzić i muszę przyznać, że po części jej się to udaje. :)
Dziewczynce nie będzie źle, to pewne. Teściowa utuli, nakarmi, zadba, a męża i mój pies będzie Pusi nadwornym bodyguardem. Choć waży 65 kilo, to jest prawdziwym gentlemanem, a jamniki i jamnikowate uwielbia bez względu na płeć.
Imię zostaje, bo jak na tak małego pieska, to już dość przeszła zmian. Nie będziemy bieduli w głowie mieszać, choć zauważyliśmy, że jak tak śmiesznie pochyla główkę i zwiesza uszka, to wygląda zupełnie jak Odie z Garfielda. Jednak pomimo podobieństwa zostaje Pusią i basta!!!
Ludzikowie Kochani,
spieszę donieść, że Pusia ma się znakomicie. Jak przystało na aniołka ze świętego miasta Częstochowy, po dobranocce grzecznie poszła spać. Jutro idziemy z nią do weta - niech da coś na robale i ustali termin sterylki. Wszyscy skaczemy z radości, że to małe cudo trafiło do nas. Będę na bieżąco informować wszystkich zainteresowanych o dalszych poczynaniach już teraz stołecznej Pusi.
Ściskam cieplutko,
Irena