Niedawno - nieco ponad tydzień temu - wzięłam ze schroniska młodą suczkę, około 1,5 roku, mix dalmatyńczyka (i wyżła chyba). Zauważyłam u niej silny lęk separacyjny i bardzo prosiłabym o radę, bo mam problemy z zastosowaniem rad znalezionych w sieci. Otóż wszyscy radzą, żeby nie pozwalać psu chodzić za sobą krok w krok i zostawiać go samego na parę minut, stopniowo wydłużając czas. Tymczasem ja nie bardzo mogę się nawet zamknąć w łazience na 5 minut żeby wziąć prysznic, bo po ok. 15 - 20 sekundach od zamknięcia drzwi pies zaczyna szczekać, wyć i skakać na drzwi - i co gorsza, nie przestaje! Przez to nie mam jak wyjść, bo nie chcę "nagradzać" tego zachowania. Zazwyczaj proszę brata żeby odciąnął ją od drzwi jakimś smakołykiem i wtedy wychodzę, ale niestety nie zawsze ktoś jest ze mną w domu, co wtedy robić? Czekać w tej łazience aż do skutku? Raczej nieprędko znudzi jej się szczekanie :( Nie ma też możliwości żeby pies spał w osobnym pomieszczeniu, bo szczeka wtedy niezmordowanie i budzi wszystkich. Pochowane przysmaki, zabawki itp. są całkowicie ignorowane w momencie gdy pies orientuje się że ktoś wychodzi. Dodam, że ona jest głucha, a to pewnie wzmaga lęk. Kiedy śpi na swoim posłaniu, w nocy budzi się mniej więcej co godzinę - dwie i podbiega do łóżka żeby sprawdzić czy jeszcze jestem i czy gdzieś nie zniknęłam.
Do tej pory psina nie została sama w domu ani na chwilę, żeby jej przesadnie nie stresować (sąsiadów zresztą też), ale za tydzień startuje rok akademicki! Jak w tydzień przyzwyczaić ją chociaż trochę do zostawania w domu na parę godzin? Będę bardzo wdzięczna za wszelkie wskazówki