mam boxerkę czteroletnią. w wieku jednego roku zaczęły się problemy ze swędzeniem skóry, infekcją uszu i lizaniem łap, próbowaliśmy leczenia u kilku weterynarzy, lecz bez efektu. jeden z nic proponował codzienne mycie psa mydłem ozonowym, inny pobierając krew wysłał ją na badanie na odczynniki alery jeden raz giczne, gdzie cztery testu kosztuja ponad 200 zł. testy uczuleniowe wyszły na roztocza, pyłki, grzyby, ślina pcheł, jednocześnie zaproponowano dalszy cykl badań tego typu na inne odczynnki, który jest bardzo kosztowny, lekarz nic nie zrobil kierunku leczenia. naciągano nas na wizyty lekarskie co dwa m-ce przy czym aplikowano psu zastrzyk betamox i cotosal; sądze że lekarze nie rbiąc nic w kierunku leczenia psa robią dobry interes. obecnie kolejny lekarz zaproponował pastylki sterydowe metypred, które to podajemy codziennie. w pewnym sensie powstrzymały one nagminne drapanie się, rany między palcami łap i poprawiy stan uszu, lecz wstrzymały cieczkę, której nie od 17 m-cy. nie wiem co mam robic, czy lek ten, który ma zazywac do konca zycia nie zaszkodzi mojemu psu czy jest moż jakis inny sposob, a może ktos zna lekarza który jest w stanie pomoc mojemy psu.