-
Posts
73 -
Joined
-
Last visited
About BonaJ
- Birthday 06/26/1980
Converted
-
Biography
Zawsze sobą:-)
-
Location
Kraków
-
Interests
Książki, nurkowanie, podróże bliskie i dalekie:-) Festiwale:-)
-
Occupation
Nudny
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
BonaJ's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Nikt tu niczego nie udaje - jak było to zarzucone. Fajnie, że Linek uspokoił się i wygląda pięknie. Pani Iwona ma rację, że opuściła wątek. Nie dziwię się, że nie wytrzymała i jest jej pewnie przykro, bo wiem, że Linek nie był jej obojętny. Teraz wszystko przez nią... a zapominamy o sobie, o swoich błędach. Nie potrzebnie było napisanie, że Linek rzucił się na człowieka - przecież jemu to w niczym nie pomaga, a Zuzlikowej zależy na psie, a nie na "sensacji", która obecnie się tu odbywa, która odwraca uwagę od Linka. Pytania Pani Romy pozostawię bez komentarza, bo do nich można dołożyć jeszcze parę innych, a przecież nie chodzi chyba o to, by forowicze domyślali się i odpowiadali sobie sami nie będąc "fizycznie" przy Linku przez ostatni prawie rok. Inaczej jest coś czytać i oglądać fotki, a inaczej jest być. Co nie umniejsza im, jako cudownym ludziom, bez których Linek zostałby uśpiony w schronisku - bo tak miał skończyć. Cały ten konflikt jest bezsensowny dla psiaka. To jemu zrobiono największą krzywdę. Jest jaki jest, przez ludzi. Agata ma rację. Skończcie z tymi wpisami na zasadzie domysłów przez innych. Ja też kończę. Urywam się stąd na kilka tygodni.... po powrocie mam nadzieję, że będzie tu więcej uśmiechów:-)
-
Chciałam napisać o hotelu Pani Iwony. Panią Iwonę poznałam w dniu, w którym przywiozłam Linka z schroniska. Choć był późny wieczór, toPani Iwona czekała i przyjęła nas. Pokazała cały hotel. Naprawdę zrobił na mnie baaaaaardzo dobre wrażenie. Pani Iwona także. Podobało mi się też jej podejście do psiaków. Nie okazywała strachu przed Linkiem, choć wiedziała, że ma opinię agresora. Przez cały pobyt Linka w hotelu, miałam okazję kilka razy go odwiedzić. Nie jestem super specjalista od Benków, jednak na moje "oko" nie widziałam nigdy nic niepokojącego. W hotelu zawsze wszystkie psy były zadbane, kojce czyste. Polecam post o Milusiu i innych psiakach z Dogo, które tam były. Z resztą, można sobie zobaczyć na zdjęciach jak hotel wygląda - to nie jest fotomontaż, tam naprawdę tak jest.Pani Iwona naprawdę wypuszczała Linka z kojca. Zawsze informowała o wszystkim. Dzowniła do mnie, do Zuzlikowej także. Rozmawiałyśmy o sytuacji Linka i jego zachowaniach. Osobiście odbieram Panią Iwonę bardzo pozytywnie. Jako osobę, której psi los nie jest obojętny. Nie przedkładała pieniędzy nad dobro lub pomoc psiakowi. Można pomyśleć: "przecież płaciliśmy jej za to!" No tak. Płaciliśmy. Jednak niewiele jest tu osób, które robią coś za nic. Mamy do czynienia z np.: płatne DT, transport. Należy to zrozumieć. Myślę, że wielu z Was wie ile koszutuje utrzymanie dużego, bardzo dużego psa w hotelu. 15 zł za dzień? Otóż nie. No i porszę wszystkich o uświadomienie sobie, że to hotel, nie FUNDACJA. Obecnie jest w hotelach sezon. Każdy Klient rości sobie prawo do jak najlepszej opieki nad swoim pupilem. Nie tylko my. Linek zaczął chorować, nie przyjechał do niego weterynarz. Wiem, bo sama szukałam weterynarza. To nie jest wina hotelu. Bardzo się cieszę, że został zabrany do Fundacji. Jednak czytając ostatnie posty, odniosłam wrażenie, że wszystko co się przytrafiło Linkowi, to zaniedbania hotelu i Pani Iwony. Myślę, że wielu z Was tak pomyślało. Ten hotel to nie mordownia. Psy chorują. Nawet te, które mieszkają w domu Nie wierzę w umyślne zaniedbanie Linka. Jego psychika. Widziałam jako pierwsza Linka w realu. Nie na zdjęciach w poście. Pojechałam po niego. Obserwowałam jego zachowania podczas transportu, podczas pierwszych dni w hotelu, w późniejszym okresie. Uważam, że zmienił się na lepsze i zrobił postępy. Choć Pani Iwona nie jest specjalistą od psów trudnych, to i tak miała sukcesy. Zawsze o wszystkim informowała. Mówiła kilka miesięcy temu, że ona już nie jest w stanie nic więcej zrobić. Nadal uważam, że Linek się uwstecznił. Nie jest to wina hotelu czy Fundacji. Absolutnie nie. Pewnych zachowań nie był nauczony. Nauczy się:-) Może i popełniono przy nim błędy wychowawcze w hotelu, jednak nie zrobiono tego umyślnie, tylko z niewiedzy, wierząc przy tym, że robi się jak najlepiej dla Linka. Może nie zauważono, że pies zsikał się do budy, to się zdarza. Nie był też głodzony. Nie wierzę w umyślne działania na niekorzyść Linka. Był przez tyle czasu w hotelu, że gdyby było coś nie tak, to każdy (ja, Pani Agnieszka, Pani Agata, Pani Roma) zauważyłby to wcześniej. Decyzja Zuzlikowej była trafna o zabraniu go do Fundacji:-) To Psi Raj. Linek był psem trudnym od początku, nadal jest. To się zmieni i ja w to wierzę:-) Nie ma sensu więcej pisać. Teraz liczy się tylko przyszłość Linka.
-
Hmmm... to ja mam pytanie. Jakie koszty są do zwrócenia hotelowi? Jaki jest dług? Nie chciałabym abyśmy byli coś dłużni - to nie jest wporządku. Nie podoba mi się to. Wobec powyższego moją wpłatę za lipiec i sierpień, przekażę bezpośrednio na konto Fundacji. Nadal będę wspierać Linka, tylko już w jego nowym miejscu. Dziś nie mam czasu, ale wkrótce odniosę się do tego co napisała Iwona. Jednocześnie chciałam wyjaśnić, że Pani Iwona nie jest moją koleżanką, ani przyjaciółką - poznałam ją w momencie dostarczenia Linka do hotelu. Piszę to, by nie posądzano mnie o stronniczość, brak obiektywizmu. Będę w swojej wypowiedzi, jak najbardziej szczera i obiektywna. P.S. Cieszę się, że Linek się poprawia. Dzięki Pani Ewo:-) jesteście Psim Rajem.
-
Hmmm.... myślę, że Linek zaznał w przeszłości dużo krzywdy od ludzi. Bardzo go skrzywdzono, dlatego dziś reaguje ofensywnie. W małym kojcu czuł się źle (schronisko) - był naprawdę malutki (widziałam na własne oczy). Chyba żaden pies nie lubi nosić kagańca, choć Linek nie kochał go wcale. Zmuszanie go do założenia i noszenie go, doprowadzało Linka do drgawek i szału. Uspokajał się bez niego. Żaden pies nie lubi być zamknięty. Linek bardzo lubił swobodę - wypuszczany na ogródek wokół domu (hotel) czuł się bardzo dobrze i nie uśmiechało mu się wracać do kojca. Jednak kojca nie rozwalał, nie wisiał na kracie rozwścieczony. Oczywiście zgadzam się z tym, że musi nauczyć się słuchać i wiedzieć gdzie jest jego miejsce. Musi pozwolić sobie na grzebanie w uszach, czy bycie spokojnym w kagańcu... będzie ciężko i Fundacja ma dużo pracy przed sobą. Wierzę, że się uda. Wierzę, bo widziałam Linka "wiszącego" na kracie w schronisku i ujadającego, by po paru godzinach jazdy w aucie Linek zjadł mi z ręki. Był spokojny. Siedział i oglądał świat za szybą samochodu. Nie był pod wpływem środków ogłupiających. Na początku gdy tylko był wsadzany do auta, to go przyśpiono. Środek przestał działać po 15 minutach. Sama zdjęłam mu kaganiec, bo widziałam co się z nim dzieje. Ze strachu dusił się w nim. Spędziłam z nim ponad 5 godzin w samochodzie i ani razu nie zaszczekał, nie zawarczał. Przy wyciąganiu z auta też się na mnie nie rzucił, tylko sam wysiadł i wystraszony, płaczący i skulony poszedł naprowadzony do kojca. Nawet gdy weszła do niego od razu Iwona, to jej nie zjadł, tylko płakał sobie w budzie. W późniejszym okresie, gdy miałam okazję go odwiedzić, też nie szalał na mój widok. Był spokojny. Dlatego napisałam, że się uwstecznił, bo nie rozumiem skąd nagle taka zmiana w nim - nie daje podjeść do siebie. Nie twierdzę, że wcześnieł był misiem do przytulania. Jednak można było z nim wyjść na spacer i dawał się prowadzić. Owszem to za mało, by był gotowy do adopcji. Nigdy nie uważałam, by w ogóle był. Wiedziałam, że trzeba będzie w niego włożyć dużo pracy. Cieszę się bardzo, że Fundacja wyraziła zgodę na jego przejęcie. Uważam, że to dobry pomysł, by Linkowi wybudować kojec. Duży. Trzeba mu dać się oswoić z nową sytuacją. Pozwolić obserwować i dać się wyciszyć. Będą z niego "ludzie".:-)
-
Cóż za zmiany! Było tyle spokoju i stagnacji, że u Linka zrobiło się nudno. Najbardziej smuci mnie to, że Linek tak się uwstecznił. Co się nagle stało, że zrobił się bardzo agresywny? Ja go pamiętam jako przerażonego psa, który na dotknięcie go palcem, wył jak obdzierany ze skóry... Co go tak wystraszyło? Przecież chodził na spacery, można było go pogłaskać... a tu czytam, że nie dawał sobie kagańca nałożyć... ja go wiozłam bez kagańca ze schroniska. Sama mu go zdjęłam. Podczas drogi nie podałam mu zalecanej przez kierownika schroniska, kolejnej dawki środka nasennego. Sam się wyciszył. Może przywiązał się do Iwony? Szkoda, że nie daliście znać, to ja przewiozłabym go znowu... Wiem, że Funadacja bardzo mu pomoże. To dobre miejsce dla niego. Oni są naprawdę super!:-) Uważam też, że mają dużo pracy z chopakiem. Linek ma charakterek:-) Myślę, że spowodowane jest to jego przykrą przeszłością. Co do weterynarzy, to faktycznie ciężko z nimi było. Jeden się zdecydował, ale trochę późno... Wiem, że Roma, Iwona szukały takiego bardzo intensywnie. Ważne, że jest już diagnozowany i leczony. Linek potrzebuje czasu. Pewnie wkrótce znowu zacznie jeść z ręki:-)
-
WRAK BERNARDYNA,skrajnie wygłodzony i wycieńczony,ma DOM
BonaJ replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Oby się nie upomniał. Mam nadzieję, że dostanie jeszcze jakieś pouczające kazanie od Sędziego. No i kara by się przydała. Cieszę się, że blondas tak wypiękniał, dochodzi do siebie. Trafił mu się cudowny dom i oby w nim pozostał na zawsze!:-) -
BERNARDYNY- adopcje. Przekaż na bernardyny 1 % swojego podatku!
BonaJ replied to Paulina_mickey's topic in Już w nowym domu
[quote name='Malwi']wiem, wiem ... tylko że z DT jest bardzo ciężko ... szczególnie dla tak dużych psiaków...[/QUOTE] Napisałam do Krakowskiego TOZu. Może im uda się coś zdziałać? Oczywiście kontakt do osoby, która może wskazać miejsce suni z dzieckiem, będzie mile widziany. -
WRAK BERNARDYNA,skrajnie wygłodzony i wycieńczony,ma DOM
BonaJ replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
To chyba dobrze, że właściciel odebrał biedaka... ma raka łapki. To straszne. Jeśli sunia wróci, to prosimy o niej info i zdjęcia. -
WRAK BERNARDYNA,skrajnie wygłodzony i wycieńczony,ma DOM
BonaJ replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Cudowne wieści:-) Mały ma dom:-) i to jeszcze w moim mieście! Od Pani Justyny słyszałam też i inne wieści... do schronu trafił nowyj benio... i to w fatalnym stanie... Skąd się ich tyle bierze? Zwierzęta mają więcej człowieczeństwa niż ludzie. -
WRAK BERNARDYNA,skrajnie wygłodzony i wycieńczony,ma DOM
BonaJ replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Niestety... mój DT nie wypalił... Fundacja Bernardyn również. Tak mi przykro.... A miałam nadzieję...