Ostatnio nie miałam za bardzo dla nich czasu,ale karmiłam je itp. Wczoraj biorę Pysie na rece , patrze a ona prawie wogóle się nie rusza, jest chuda, same kości jej czuć. Trzymałam ją przez 2 godziny i widać było, że coś jej jest i wsadziłam do klatki, i "powiedziałam jej" że jak dożyje do rana to pojedziemy do weta, wszystko było ok , rano wziełam ją na rece zachowywała sie tak samo jak wieczorem, zawinelam ja w recznik i jechalam z tatą do weta, ale w połowie drogi przestała oddychać :-(
Przez cały dzień płaczę i nie mogę się opanować... Moja druga koszatniczka tęskni za nią... Nie chce jeść i cały czas leży smutna...
[IMG]http://i48.tinypic.com/akk4nt.jpg[/IMG] To z moimi psami...