Robiliśmy jej badania, wszystko wyszło w porządku.
Ona takie jedzenie kup miała od początku, wszyscy mówili nam, że u małego szczenięcia jest to normalne...tyle, że ona z tego nie wyrosła.
A z kagańcem to mamy większy problem niż myślałam, strasznie niewymiarowa jest..;D
Na razie będziemy wzmacniać komendę 'nie' i zobaczymy co dalej.
Edit: W jedzeniu z ziemi najgorsze jest to, że Kora ma alergię pokarmową. Zje coś, czego nie powinna, a potem przez dwa dni się drapie..:(