Właśnie wróciłam z Daisy od weterynarza.Chip wszczepiony,paszport jest a w nim jej słodkie zdjęcie,szczepienie przeciw wściekliźnie i piękny znaczek do obróżki.Daisy jest padnięta.Nie lubi weterynarzy.Jeszcze tylko w połowie czerwca bolerioza i 3 dni przed wyjazdem krople przeciw kleszczom i trzeba wpisac to do paszportu no i że Daisy jedzie zdrowa.Wreszcie wszystko bedzie załatwione.