Jump to content
Dogomania

malgonian

Members
  • Posts

    21
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malgonian

  1. Krecik ma założone szwy i całkiem dzielnie znosi bandaże na łapce. Dwa razy próbował to polizać, ale jak się mu mówi, że nie wolno to odpuszcza. Oczywiście jak Bartek przyprowadził Krecika do domku w tym kołnierzu to się biedaczek potykał, ale oczywiście z miłością niezgrabnie biegł do Maksia, żeby się przywitać. Maks jak go zobaczył to się przestraszył i w te pędy zaczął uciekać. Pomyślał sobie pewnie, że Krecikowi coś dziwnego wyrosło na głowie. Bartek zdjął Kreciowi zaraz kołnierz i wtedy pełna radość. Zaczęli się bawić i nawet jak Madzia dzwoniła to szaleli jak wariaty. Bartek to w ogóle jest zafascynowany charakterem Krecika, uwielbia go wręcz, czasami mam wrażenie, że nawet bardziej niż Maksia:). Widać, że Krecik coś w sobie ma, co ujmuje mężczyzn :)
  2. Kreciucha nasz jutro będzie miał zabieg na nóżce, bo na początku miał malutką krostkę i zaczęła mu rosnąć, także teraz już jest bardzo duża i dzisiaj rano Bartek pojechał z nim do weterynarza. Biedaczek zestresowany był tak, że zwymiotował u lekarza, pobrano mu krew i dzisiaj o 18 zje ostatni posiłek przed zabiegiem. Także o tym jak Krecik zniósł zabieg dam znać jutro wieczorkiem.
  3. Nie dziwię się, że tęsknicie, bo Kreciocha jest przekochany. Wczoraj byliśmy u weterynarza z Kretkiem bo okazuje się, że nasz maluch ma wielkie pełzające w jego ciele robaki. Żal mi się biedaczka zrobiło jak tylko to zobaczyłam i pojechaliśmy do weterynarza. Dostał antybiotyki a dzisiaj Bartek z nim rano pojechał do odrobaczenia. Zmiany "na dobre" jakie można u niego zauważyć to, że świetnie zaczął sobie radzić na podwórku, już nie przeszkadzają mu samochody, przechodzący ludzie i to całe otoczenie związane z mieszkaniem w mieście. Druga zmiana to, że nie je już tak zachłannie jak na początku, tylko stara się częściej gryźć a nie połykać w całości i czasami nawet zdarza mu się zostawić co nie co w misce. Przytył nam cały kilogram i zaczął się z niego robić chłop. Wyobraź sobie Madziu, że tym razem to Krecik ma dość zabaw czasami i wtedy zwykle ucieka, albo mi (jak widać na zdjęciu) albo Bartkowi wskakuje na kolanka..... odpoczywa tak chwilkę a potem znowu dokazuje razem z Maksiem. Ostatnio mieliśmy w domu wielką kłótnię, bo Krecik to taki rozrabiaka. Razem dostają to samo do gryzienia i ostatnio poszło o czekoladową kość, bo Krecik oczywiście dostał swoją, ale stwierdził, że skoro są dwie to swoją schowa i podwędzi Maksiowi jego. Maksio się zdenerwował i warknął na niego, bo Krecik ciągle mu coś zabiera, taki z niego dominator. Nasz Black od razu oddał tym samym i minęła chwila jak zaczęły się szarpaniny, potrwały parę sekund, i Krecik zahaczył Maksia ząbkami koło oczka. Oczywiście Maksio obraził się na Kreta na całą resztę dnia i noc. Krecik zaraz chciał przeprosić, poszedł za Maksiem, powąchał oczko, polizał po nim, ale Maksio obrażony odsunął się i poszedł poprzytulać się i pożalić do mnie :). Rano oczywiście znowu black and white biegało po mieszkaniu i słychać było tylko radosne pomruki i warknięcia. I tak to jest praktycznie codziennie w naszym domu, bez bójek, ta była pierwsza. Ostatnio we dwójkę się zmówiły i nie chcą jeść suchej karmy, tak zwany strajk. Maksio niestety ma zakaz jedzenia czegokolwiek innego bo ma alergie pokarmową ale na Kretka czeka cały karton smakowitości. Może jakieś pomysły na dobrą karmę dla alergików i żeby nie była sucha? Wiem, że jak Kretek dostanie mokrej karmy a Maksio to zobaczy to nie zje absolutnie nic, dopóki też nie dostanie, więc muszę sobie z tym poradzić jakoś. Poza tym Krecik to pieszczocha straszna i cudowny pies. Także mam szczęście, że mam dwa piękne pieszczochy. Chciałam również przeprosić wszystkich, którzy oczekują z niecierpliwością na poczynania Kretka, za tak rzadkie opisywanie jego obecnego żywota, jednak jest to powodowane brakiem czasu. A ten tekst piszę już po raz 3, bo codziennie jak go pisałam, to albo komputer się restartował, potem w pracy jak pisałam drugi raz to zabrakło prądu, co już było szczytem i teraz piszę trzeci raz . Mam więc wielką nadzieję, że ostatni, bo już nerwy na komputer mam :). Jakieś fatum po prostu.
  4. Sprawują się super, tylko ja czasu ostatnio nie mam żeby tutaj wejść. Aparat się zepsuł więc fotki zrobiłam komórką, które prześlę Ci na maila. Można je umieścić na forum, jednak jakby to powiedzieć jestem technicznie odporna i nie potrafię tego zrobić. Krecik to straszny pieszczoch, bardziej niż Maks, bo jego można spokojnie na kolanka posadzić i miziać a on nie chce schodzić, tylko mógłby tak godzinami się wylegiwać. Jest po prostu przekochany, Bartek też go uwielbia także nie ma szans, żebyśmy go oddali.
  5. Biedna Kreska, Krecik pewnie też za nią trochę tęskni, choć Maksio nie daje mu dużo czasu na myślenie. Mają taki poranny rytuał: wstają rano, witają się ze mną, oczywiście śpią ze mną, bo kojec jak postawiłam to jedyne co tam Kretek zrobił, to schował swoje świńskie ucho i tyle, potem łażą za mną dopóki się nie ubiorę, jak tylko usłyszą dźwięk smyczek to już mam dwa machające ogonami i skaczące potworki na sobie, przed sobą, za sobą, wychodzimy na dwór i jak tylko wchodzimy do domku to od razu zaczynają zabawę, jeszcze tylko mała przerwa na śniadanko i daaaawaj, aż do mojego i Bartka wyjścia . Potem tylko buzi na pożegnanie i już nie wiem co się dzieje. Natusia nie martw się o swojego Krecika, bo u weterynarza był bardzo grzeczny, oczywiście trząsł się strasznie, ale pojechaliśmy z dwójką więc było mu raźniej. Dostał zastrzyk, ale chyba nic nie poczuł, bo nie kręcił się i nie pisnął. Chwila i po krzyku. Także pierwsze koty za płoty. Papieru nie używają, bo łazienka szczelnie zamknięta, ale nie mam pojęcia co się dzieje jak nas nie ma, w każdym razie nie ma żadnych zniszczeń. Raz tylko w pierwszy dzień Kreciocha nasiusiał nam na poduszkę i kanapę, ale zaprzestał takich niecnych praktyk. Nawet nie musiałam mu nic mówić, sam po prostu stwierdził, że to nie jest za miłe siedzieć na mokrej kanapie.
  6. Dzisiaj nastąpił przełom w relacjach Krecika i Maksia, mniej więcej od godziny 9 rano zaczęli się bawić i z małą przerwą na sen bawią się do tej pory. Cieszy mnie to ogromnie, bo wczoraj był dzień kłótni i przepychanek. Mam nadzieję, że konflikt został zażegnany i że od tej pory już będą tylko razem psocić. Myślę, że Krecik już się zadomowił u nas, skoro dokazuje z Maksem, apetyty ma za trzech a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że za czterech, na podwórku załatwia wszystkie swoje potrzeby a i nawet chętnie chodzi na spacery. Troszkę się jeszcze boi, bo u nas jednak dużo samochodów, nie to co u Natusi, spokój i cisza, ale z każdej strony miliony dźwięków. Jednak z Maksem biegając czuje się bardziej pewnie. Dzisiaj jedziemy na wizytę do weterynarza, bo chciałabym go zaszczepić, żeby się nie zaraził niczym wstrętnym na Śląsku i ogólnie zapisać do jego nowego lekarza. Jak mąż przywiezie z pracy aparat, a już dzisiaj mu o tym mówiłam, bo zabrał mi go ukradkiem do pracy, to wyślę kilka zdjęć :)
  7. Z godziny na godzinę jest coraz lepiej. Teraz Krecik i Maksio są na etapie ustawiania sobie pozycji w grupie, czyli małe przepychanki słowne, ale nie groźne. Raczej na przemian się straszą, bo każdy chce być ważniejszy :). Krecik szybko się uczy i nawet nie boi się tak bardzo wychodzić na dworek, pod warunkiem, że go zniosę ze schodów. Zauważyłam też, że czuje się lepiej jak Maksio jest blisko niego, wtedy pewnie stawia kroki i dawaaaaaaaj przed siebie. Teraz Krecio śpi, razem ze swoim nowym Pańciem. Także życzymy wszystkim dobrej nocki całą rodziną :). Zwłaszcza dla Natusi i jej Męża.
  8. Krecik właśnie wystaje w kuchni z Maksem bo liczą, że dostaną coś gratisowo, a Mąż tylko im stara się wytłumaczyć że nie ma nic dla nich więcej. Już i tak wystali parówkę i smakołyka, więc na obecną chwilę starczy. Póki co, Krecik czuje się w miarę dobrze, jednak jeszcze troszeczkę niepewnie. Opanował już miskę, kanapę i łóżko w sypialni. Na dworek boi się wychodzić, bo przepaścią są schody, a my mieszkamy na pierwszym, więc trochę ich jest do pokonania. Na razie go znosimy, jednak potem trzeba będzie coś wymyślić, żeby sam zaczął schodzić. Póki co, najważniejsze jest dla mnie, aby poczuł się jak u siebie w domu. Jak przybył do domku, to od razu ustawił sobie Maksia, pewnie z przerażenia i teraz Maks nie skacze już na niego jakby go chciał zjeść ze szczęścia, ale podchodzi z dystansem. Mimo to, nadal jest to główny obiekt zainteresowań Maksiątka i przez to, poza tą wysępioną parówką i smakołykami to nic dzisiaj nie zjadł i patrzy tylko jak Krecik wcina, pewnie nawet by mu nie przeszkadzało to, że zjadł i z jego miski. Jednak myślę, że jak się żołądek odezwie u Maksia to trafi do miski na czas :). Kreciolino jest niewidomy jednak radzi sobie świetnie, mój Mąż nie chce uwierzyć, że On wcale nic nie widzi, bo zachowuje się tak jakby widział. Najbardziej podoba mi się jak wyłoży się na kanapie brzuchem do góry i pomrukuje. Przez chwilę myślałam, że mu się to nie podoba, jednak pamiętam słowa Natusi, że ten typ tak ma :). Szkoda mi siedzieć, przed komputerem jak widzę te dwie rozkosze, dlatego w wolnych chwilach opiszę coś więcej. Na razie posiedzę trochę z maluchami. Właśnie Maks znowu zaczął swoje rytuały zapraszania Kretka do zabawy.
  9. Mail gigant ;), z takim GPS'em to nie powinnam zabłądzić :)
  10. Dobrze, Krecik się nauczy jak postępować z kotami, to łatwiej zaprzyjaźni się z Fiśką, kotką mojej teściowej :) Maksowi to trochę zajęło, bo jej się nie podobała na początku jego obecność, a teraz sama go zaczepia do zabawy jak przyjeżdżamy w odwiedziny. Maksio nie pozostaje jej dłużnym, a teraz będą mieli liczebną przewagę jak Krecik dołączy :D
  11. Kretbull rozbawił mnie do granic możliwości hehe
  12. Hehehe Natusia z Kreciocha to się amstaf robi :). Obiecuję, że bez pukania nie wejdę.
  13. Taki miał być brzydal a okazuje się przepięknym pieskiem :). Najpierw jak go cała rodzina na zdjęciach zobaczyła to jedyne co słyszałam, o rany jaki on brzydki ale jaki kochany :) Ja od razu wiedziałam, że z niego będzie piękny psinka ;). Ehhh ja to mam szczęście, że będę go miała już za parę dni :).
  14. Krecik się raczej nie pogniewa, bo ja już nie mogę się go doczekać, choć pewnie niechętnie opuści taaaaaaaaaki fajny domek. A co do Księcia to jedyne co mam to wielką nadzieję, że uda się go uratować. Będę się za to mocno modlić :)
  15. Przesłodkie to jest, ale wiesz... Maksio mi tak samo robi rano. Tylko Maksio poza rano i trochę wieczorem to tylko by się bawił a nie przytulał, dlatego bardzo się cieszę, że Krecio taka przytulanka jest ;)
  16. Rany Piesek pomiędzy Krecikiem a Reyką w fundacji azylu wygląda jak mój Maksio. Jak można było tak zaniedbać biedaczka, a te pieski niestety wymagają bardzo wiele uwagi i zabiegów pielęgnacyjnych. Ja jak brałam mojego Maksia to nie wiedziałam, jak się nim zajmować ale przeczytałam od deski do deski wszystko co znalazłam o shih tzu dlatego nie ma usprawiedliwienia dla ludzkiego zaniedbania. Pies jest jak dziecko i tak należy o niego dbać. On już jest do adopcji czy do wyleczenia najpierw? Najchętniej to sama bym go wzięła, ale trzy kudłacze w domu to byłaby masakra. Nie mówiąc o tym, że mąż chyba z tymi psami by mnie wywalił na ulicę :). A co do Kretka to dobrze, że już trochę dłużej śpi. Wystarczy, żeby we dwójkę z Maksiolinem spali do 6 rano i już nie będzie źle.
  17. Jest przepiękna, będę szukać domku dla niej.
  18. [quote name='Osa']SUPER! [B]Patikujek[/B] niech Pani Gosia szuka koleżanki co chciałaby adoptować "panią krecikową" /Raykę/-mamy taką "na zbyciu" a jakże,,,;):)[/QUOTE] A Pani Krecikowa ma linka może? Zobaczę co się da zrobić :) Popytać wśród dobrych znajomych zawsze mogę :) A Patikujek to mnie po prostu zawstydziła. Mąż trochę aspołeczny, bo się przywitał dopiero pod koniec, ale jak to bywa z pasją... zupełnie go pochłonęła.
  19. Wybiera się do domku, za niedługo, a ja czekam cierpliwie na mojego maluszka ;) Będę wdzięczna za info jak tam sobie poradził w czwartek. Zresztą wchodzę tutaj codziennie i cieszę się na każdą wieść o Kreciku.
  20. [quote name='eloise']Kretek! szykujesz się do domu chłopaku? :) A do Małgosi pytanie- gdzie wypatrzyła Kretka? :)[/QUOTE] A propos allegro to polecam tam umieszczać pieski. Wiem, jak było ze mną, wcześniej byłam na dogomanii, ale tutaj jest tyle piesków, że człowiek dostaje oczopląsów i najchętniej wziąłby każdego a tym samym po czasie mówi, że lepiej może żadnego, bo każdy w potrzebie i chce znaleźć dom. Na allegro nie ma nadmiaru informacji, tylko to co najważniejsze (dobrze jest pisać, czy piesek akceptuje ludzi, dzieci, inne zwierzęta czy też nie). Do tego nie ma tam wszystkich piesków po przejściach ale są też rasowe z hodowli i zazwyczaj szczeniaczki. Więc, jak ktoś chce pieska dorosłego, to zazwyczaj popatrzy na te za symboliczną złotówkę, bo jedyne czego tym psom potrzeba to kochającego właściciela i nie tam tych psów tysiące tylko parenaście. Dlatego bardzo dziękuję osobie, która umieściła Krecika na allegro, bo tak nie miałabym szansy go zobaczyć tutaj. Natomiast dogomania to świetne źródło informacji o pieskach, uwielbiam czytać jak Krecik znowu narozrabiał i co u niego słychać. Zresztą obecna mama bardzo dużo mi już o nim przez telefon powiedziała. Wcale się tym psom nie dziwie, że pieski do Natusi po prostu same przychodzą. Wiedzą co robią :)
  21. Bardzo dziękuję za linka. Jest przeuroczy. Jestem w trakcie przekonywania męża do malucha, powiedział, że chce to jeszcze przemyśleć. Zupełnie nie rozumiem mężczyzn, bo ja tam nie widzę powodu żeby myśleć nad Krecikiem, jest uroczy, potrzebuje domu, a my w sumie możemy mu go dać, a miłości to ja mam jeszcze w sobie dużo, zresztą mój mąż też tylko jakiś taki oporny jest. Jakbym mieszkała sama to Krecik już byłby w domku, ale niestety tej decyzji sama nie mogę podjąć.
×
×
  • Create New...