w zeszłym roku kupiłam w tej "hodowli" psiaka. W zwiazku z tym ze jestem totalnym laikiem jesli chodzi o tego typu sprawy nie sadziłam ze takl to bedzie wygladało. przyjechałam po odbiór psiaka Pani pokazała mi niby ojca ..a później lekko oszołomiona matke poczym przyniosła mi maleństwo kt.ore niby miało miec juz okolo 3 miesiecy . miał sklejone uszka tasma i ani twierdzikla ze smialo je sucha karme. nie miał ani jednego zeba w pyszczku. zabrałam go ze soba do domu wziełam odrazu do wterynarza. okazła sie ze to jest maluszek ktróy nawet do tych 3 miesiecy nie dobił. odkleiłam mu ta tasme z tych uszek odrazu odrzył. zalecenia weterynarza : karmienie mlekiem dla szczenia przez butelke bo mały nie potrafil jesc z miski a nawet miał problemy z chodzeniem. Potem zgodnie z zaleceniami weterynarza przebrnelam, przez etap gerberów (to tez musiał wcinać) a z doszlismy do rozmiekczonej karmy.. moje psisko ma teraz rok ..jest nie do zdarcia za to chasrakter ma przekochany .. wydaje mu sie ze wszyscy chca sie z nim bawic. nie szczeka nie gryzie i uwielbia dzieci ..jednym słowem aniołek... przez te przejscia bardzo dos iebie przywyklismy i psiak ma problemy z rozstawaniem sie...z jednej strony cos zrobic z ta hodowla trzeba a z drugiej strony ciesze sie ze mam go i stamtad zabrałam .