Witam
Zawsze marzyłam o westiku. Kiedy 8 lat temu zapadła poważna decyzja KUPUJEMY PSA (westa oczywiście) los zdecydował inaczej i w naszym domu pojawiła się sunia yorka. Oczywiście dostała na imię WESTI i jest z nami do dzisiaj. Rozpieszczona, wytulona i bardzo charakterna.
Kiedy trzy lata temu urodziła nam się córeczka i przeprowadziliśmy się do swojego domu z ogrodem, chciałam, żeby wychowywała się z psem (york się nie nadawał, bo miał już swoje lata i charakter) Przejrzeliśmy mnóstwo ras i oboje zgodnie zdecydowaliśmy się na berneńskiego psa pasterskiego. I już nie popełniliśmy błędu brania psa nie wiadomo skąd, tylko pojechaliśmy pod Łódź, do przesympatycznej pani Iwony, która ma hodowle Bernusiów. Jako, że zakup psa wiązał się z niemałym wydatkiem dostał domowy pseudonim DEBET (hodowlany Drahimek z Eleuterii)
W międzyczasie pojawił sie jeszcze kot Rudolf (przybłęda)
A teraz do sedna.... skąd się u mnie wziął wymarzony od lat west?
Też przez przypadek. Siedzę w środę wieczorkiem gdzieś tak w necie na jednym z portali ogłoszeniowych i co widzę: " oddam w bardzo dobre ręce, prawie rocznego whwt z rodowodem" . Dzwonię aż mi się telefon grzeje.... i pytam dlaczego Pan go chce oddać? Okazało się, że Pan ma jeszcze dwa inne westy które nie tolerują MUŃKA. I tak od piątku jest z nami. I powiem Wam, że nie odstępuje mnie na krok.Zna podstawowe komendy i jest przekochanym pieszczochem
Ale Was pozanudzałam, nie wiem czy komuś się będzie chciało czytać