znam ten ból w swoim zyciu pochowałam juz 3 psy ostatni 13 maja tego roku Asiunio miał raka sledziony i wątroby ratowałam praktycznie do końca ale jak juz widziałam że nie ma siły ,stac,jeśc i zaczęły sie wymioty itp. to podjęłam ta trudna decyzję ,odszedł bardzo szybko i nawet czułam ze jest pogodzony tym ,było mi cięzko ale już nie cierpiał,kiedy pisze te słowa łzy same napływaja do oczu, bo cięzko jest jak odchodza kochające zwięrzątka