Jestem i ja.
Poczytałam. Nie będę już się rozpisywać. Też myślę, że sytuacja jest patowa. Skoro po takim czasie pracy (takiej, na jaką nas stać i jaka jest możliwa w wybranych hotelach) Gandzia nadal jest nieadopcyjna, ba, stanowi zagrożenie dla siebie i ludzi wokół... to nie ma wyjścia.
DT, który nie pracuje zawodowo, nie uczy się, nie studiuje, nie ma dzieci, rodziny, innych zwierząt i poświęci Gandzi max czasu i zapewni całodzienną pracę fizyczną i umysłową - nie istnieje wg mnie.
Szkoda suczy strasznie, serce pęka ;( Nie tylko ze względu na rozważane rozwiązanie ostateczne, ale też na to ile wykańczającego stresu i nerwów musi ją kosztować każdy dzień, każda nowa sytuacja, nowa osoba itd.
W takim wypadku pozostaje mi uszanować Waszą decyzję.