Witam.Droga xxxx52 kazdy pies,a zwlaszcza mieszkajacy na podworzu szczeka inaczej w zaleznosci od sytuacji.Mieszkam na wsi dopiero od trzech lat i od trzech lat trzymam psy na dworzu,ale wiem juz kiedy szczekaja na sarne pasaca sie na polu,kiedy na psa przemykajacego obok domu i wiem tez,ze kiedy biegna do ogrodzenia zjezone,warczac groznie i zaczynaja wsciekle ujadac,wiem,ze to ktos obcy.Nie musze go widziec zeby wiedziec o obecnosci w poblizu obcego czlowieka.Mieszkam w szczerych polach i dla mnie duze,grozne i czujne psy sa lepsze jak agencja ochrony.Watpie by spiac w domu na dywanie czy pokoju na pietrze w pore ostrzeglyby mnie o zagrozeniu.Przyklad?Trzymalam swoja suke przez dwa tygodnie po sterylce w domu i przez ten czas zupelnie jej nie obchodzilo,ze pozostale dra jadaki.Moje psy poprzez szczekanie w dzien i w nocy mowia mi czy mam sie niepokoic czy olac sprawe.Wsluchaj sie w swoje psy,one powiedza Ci kto sie zbliza.Co do lancuchow....Jako miastowa i kochajaca zwierzeta lancuch uwazam za barbarzynstwo i sadyzm,ale tak jak Pies Pustyni nie widze roznicy w kojcu o wymiarach 2x2 i krotkim lancuchem,badz duzym kojcem i 3m.lancuchem.Kojec po prostu lepiej brzmi dla naszych uszu?Mam bardzo duzy kojec adekwatny do rozmiarow moich psow,ale mam tez bude obok,do ktorej przymocowany jest lancuch.Nie widze zadnej roznicy w zachowaniu psa w kojcu,a na lancuchu.Tu i tam leza albo w budzie,albo obok niej.Tak samo maja nieszczesliwe miny,sa znudzone i smutne.Dodam,ze zamyka sie je lub zapina na lancuch tylko w wypadku wejscia obcego na teren podworka.Czy psu robi roznice zniewolenie kojcowe,a lancuchowe?Nie osiagnie sie nic poprzez zakazy i nakazy na wiejskiej mentalnosci chlopa.Raz,ze pies luzem biegac nie moze w dzien,bo bramy otwarte traktory jezdza,ziemniaki zwoza itp.itd.Dwa,ze chlop powie "nie,bo nie".Przekonujmy ich do spuszczania psow na noc,tlumaczmy,ze wtedy lepiej ochronia ich dupy.Chlop cierpienie zwierzat ma gdzies,ale swoj interes juz nie.Niech ci niewolnicy choc w nocy rozgrzeja swoje wychudle ciala i rozprostuja lapy.Tlumaczmy,ze oszalaly pies,ktory z powodu lancucha szczeka na wszystko,nie jest dobrym strozem.Mam sasiada,ktory trzymal ciagle psa na lancuchu.Prosilam,tlumaczylam,panie spuszczaj go....Gdzie tam...az ich okradli w bialy dzien pod ich nieobecnosc.Przyszedl chlopek i mowi"Mialas racje".Pies w tej chwili jest spuszczany i juz nie placze nocami,bo plakal,skarzyl sie,wyl tak strasznie rozpaczliwie.Teraz kiedy czasem przechodze tamtedy on ujada,radosnie,wladczo.Juz nie slysze jego skowytu nocami.A chlop mowi"pani,tera to ja drzwi nie musze zamykac".Z ta "inna rasa"trzeba dyplomatycznie,nacisk przyniesie tylko odwrotny skutek.Dostanie kare za trzymanie psa na lancuchu to albo go skopie,albo zabije w zlosci.A pan klopotek?Myslalam,ze wyksztalcenie do czegos zobowiazuje,a juz na pewno nie do prostactwa.