Trochę się obawiam, bo nie znam kobiety, sama raczej nie mogę się zaangażować - ostatnio mieliśmy pod opieką Panią z sunią - o Matko, to było! Pani bardzo trudna, skoncentrowana na psie, ale i tak to było lepsze, niż schron dla suni.
Ja często wyjeżdżam, Sami szukamy domu dla zakochanych w sobie Jacusia i Agatki - ze schronu. Szukamy, ogłaszamy, wieszamy plakaty, zaangażowaliśmy w to młodzież. Tak trudno o dom.
Ale jeśli to może być dom, dla jakiejś kruszynki. No to jakoś się trochę włączę.