[quote name='chewy']Powinnam pójść znowu do fryzjera, bo york ma długie włosy i...BARDZO skołtunione.
W moim mieście są 3 miejsca, w których można ostrzyc psa. Pierwsze, gdzie strzyże WETERYNARKA. I to w lecznicy...Robi to oczywiście na sucho, maszynką. Gdzieniegdzie przystrzyże włosy nożyczkami i tyle. Mojego psa ostrzygła okropnie, z każdej strony inaczej, strasznie nierówno. Gdy przyszedł czas na drugie strzyżenie, pies był jeszcze w gorszym stanie, bo miał filce. Wybrałam się z nim do profesjonalnego fryzjera. Mojego psa strzygł od 12 do...17.30. I wszystko rozczesał, w przeciwieństwie do 1 "fryzjerki". Tylko, że musieliśmy zapłacić 100 zł i rodzice byli bardzo źli. Moja mama stwierdziła, że więcej tam nie pójdzie, bo tak, musi przyznać, że pies ładnie ostrzyżony, ale nie pozwoli, aby go znowu "maltretowano" tyle godzin (pies po powrocie od fryzjera był ogłupiony na maxa...) i nie wyda kolejnej stówy, bo nie jeździ z nim na wystawy i nie potrzebuje ładnego psa. Postanowiła, że sama go ostrzyże. MASZYNKĄ OJCA. Ona nigdy nie miała styczności z fryzjerstwem, a tym bardziej psim! I nie powinna go strzyc tak samo, jak tamta 1 "fryzjerka". Jak wspominałam, jest jeszcze jedna psia fryzjerka, ale ona wydaje mi się jakaś podejrzana, sama nie wiem czemu. I wygląda na to, że ona też strzyże maszynką i na sucho. Co w takim razie wybrać? :placz:[/QUOTE]
Chryste Panie!! Jak można doprowadzić psa do takiego stanu?! Przecież w takich filcach lęgną się pchły, a pod nimi mogą porobić się odparzenia! Powinniście się cieszyć, że fryzjer Was nigdzie nie zgłosił, powinien ktoś Wam zabrać tego psa! Biedny się zamęczy. I 100zł za tyle godzin pracy, to MAŁO! Co Wy w ogóle w głowach macie? Patrzę i nie wierzę! Boże! Widzisz i nie grzmisz.... masakra jakaś. Albo ostrzyżcie psa na łyso za 40-50zł, albo zakupcie grzebień....