No to hej, halo, teoria dominacji istnieje czy nie istnieje bo sie gubie i nie wiem czy mam zacząć gryźć swojego psa. Dzięki wszystkim własnie dobrym radom raz "musisz być panem" prosto od Fishera, raz że to nie ma racji bytu troche sie bujałam z psem, pies był zagubiony i ogólnie moment uważałam, ze trafiłam na jakiś niekumaty egzemplarz.
Poczytałam to tu to tam i stwierdziłam, ze z pana Fishera zrezygnuję, pies na łózku nie śpi nie daletgo ze boje sie że mnie zdominuje, a poprstu nie uwazam, zeby był ideałem czystości poza tym sie kłaczy, on sie ze mną zgadza póki nie śpie, jak zasnę czasem zdarzy mu sie spać na łóżku częścią siebie resztą wisząc jak sie obudze to mamy pożegnanie i do następnego razu spokój. O ile nie patrze na niego kiedy przyłapie go na złamaniu zasad (wyszlam z pokoju zostawiając resztki na talerzu, które zjadł) konkluzję mam jedną - trudno, zostawiłam - dałam okazję. Pies cały posilek może lezeć w kącie, od czasu do czasu wstanie pogonić kota, którego pilnuje by sobie nie pozwalał, jak zostaje sam/zkotem jest panem i władcą. I niech se wtedy będzie. Ja staram sie pamiętac o zabieraniu talerza na bieżąco do kuchni :)