-
Posts
150 -
Joined
-
Last visited
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
neshia's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Fuksja jest piękna, strasznie mnie korciło swego czasu, żeby ją zamówić ale moim nie pasuje ten kolor... Albo mi nie pasuje na nich :evil_lol: Jestem wybredna co do kolorów jakie goszczą na brązowych futrach :) U mnie króluje zieleń, żółć, pomarańcz, brąz, ecri.
-
[quote name='gops']zależy u kogo , ale często są zwyczajnie kolejki bo maja dużo zamówień i niestety każdy musi czekać na swoją . najszybciej chyba miałam obroże od furkidza .[/QUOTE] Akurat zamówiłam z DS. To moje pierwsze zakupy "na zamówienie", zawsze brałam ze sklepów, z gotowych kolekcji (lupine, rogzy, hamilton itd). W sumie obecnie też wszystko zgodnie z ustaleniami, bo wysyłka miała być do 10 dni od zamówienia. Jakiś taki niesmak tylko, bo pytałam o datę wysyłki, dostałam odpowiedź kiedy chyba będzie listonosz :???:, dopytałam po tygodniu znów o konkretną datę nadania i czekam na odpowiedź... Do zarzucenia nic nie mam, chyba że sobie :p bo miałam nadzieje, że to będzie szybsza impreza. Jutro wyjeżdżamy ze zwierzyną, miały mieć futra nowe komplety a tu kicha.
-
Dziewczyny, powiedzcie mi czy zamawianie rzeczy dla pieska, szyte na wymiar zawsze tyle trwa? Chciałam zaoszczędzić na czasie bo w dużych sklepach różnie bywa ze stanem magazynu ;-) i zaczynam żałować, bo już mija drugi tydzień od przyjęcia zamówienia i... :shake:
-
Perfuzja, możemy podać sobie ręce bo mój North ma ten sam problem, który opisujesz. Aktualnie ma niecałe 4 lata, jest u mnie odkąd skończył pół roku (przywiązany do drzewa w lesie i zostawiony, znaleziony przez schron, skąd trafił do mnie). Prawdopodobnie właśnie przez głodówkę i konieczność walki o pokarm ma obsesję na punkcie jedzenia. Próbowałam tych sposobów, które opisywałaś jak i kilku swoich - żaden nie dał zauważalnej poprawy. Dawałam mu ostre przyprawy, kawałki posmarowane octem itd, bez rezultatu. Zjada cytrynę, czosnek, szczypiorek, cebulę, chrzan... wszystko. Były komendy, był kontakt ze szkoleniowcem, który polecił kawały mięsa na polu podłączone pod prąd o małym natężeniu - też zjadł. Szczerze mówiąc jedynym sposobem, który odgoni go od jedzenia na spacerach jest puszka-grzechotka, ale jest ona bardzo głośna, więc do zastosowania tylko w lasach, gdzie nikomu nie przeszkadza. Zastosowanie ma doraźne; kiedy młody zaczyna się dobierać do czegoś znalezionego, rzucam puszką w jego kierunku. On odskakuje i w tym czasie wydaje mu polecenie (np. siad), podchodzę, zabieram puszkę, zapinam psa i na smyczy odchodzę od "kryzysowego" miejsca. Męczące ale trochę poprawiło jego bezpieczeństwo. Nie wiem czy Ty też miałaś takie przygody z psem ale ja już wiem, że jego obsesja jest groźna, głównie dla niego. Zdarzyło się, że wszamał reklamówkę foliową (taki jednorazowy woreczek cienki), bo pachniała rybą lub mięsem :shake: Nawet nie wspomnę o wszelkich leśnych zwłokach... Dopiszę jeszcze, że sposobu z objedzeniem też próbowałam. Być może u Ciebie pomoże - u mnie kompletnie nic. Dostał otwarte wiadro z pokarmem (8kg), jadł, jadł, jadł... Poddałam się, zabrałam go bo bałam się, że coś mu się stanie. Brzuch już miał okrągły, odbijało mu się, nawet nie miał ochoty chodzić ale dalej by żarł. Także ostrożnie z tym.
-
A ja się tak spytam, bo nie jestem w temacie... jak wygląda kwestia finansowa tego sprzątania po psiakach? Czy woreczki można za darmo zamówić, otrzymać w jakiejś placówce?
-
d_mich, pompki są moim sposobem przywrócenia psiaka na dobre tory. Już wyjaśniam. Kiedy ćwiczyliśmy chodzenie przy nodze to młody, z racji wieku, miał jeszcze czasem odpały, żeby nagle się zbuntować i robić nic :evil_lol: U niego było widać wyraźnie kiedy to nastąpi i właśnie w takich momentach stosuje psie pompki - żeby go trochę przyhamowały. Po wykonaniu ćwiczeń (u mnie jest to 3xsiad + 3xwaruj, na przemian) robię jeszcze jedno, krótkie kółko przy nodze, chwalę go i od razu puszczam - wiadomo, że jak już się rozkojarzył szczylek to dalsze ćwiczenia na siłę nie mają większego sensu. Ostatnie kółeczko dla uratowania honoru ;-) To nie ma tak naprawdę nic wspólnego z nauką chodzenia przy nodze, podejrzewam, że ani nie pomaga ani nie przeszkadza. Stosuje to na swoich futrach jako "uspokajacz" w sytuacjach wątpliwych - kiedy czekają pod sklepem, kiedy są zbyt rozradowane jazdą autem itd. Napisałam "kara", jednak one same nie uważają tego za karę, wręcz przeciwnie - uwielbiają psie pompki, zawsze dostawały za to nagrody :lol: Samo wykonanie pompek trochę zajmuje czasu i zwykle pozwala psu "ochłonąć" i zająć czymś umysł ;)
-
To ja miałam trochę "odwrotną" sytuację. Wyszłam na spacer szkoleniowy tylko z jednym psem, w czasach kiedy młody jeszcze się uczył chodzić na smyczy. Na pobliskiej łące trenowaliśmy chodzenie przy nodze, w którymś momencie młody stwierdził, że da niekontrolowany popis :roll: Więc "za karę" robił psie pompki, czego świadkiem był starszy pan (ok. 70 lat), spacerujący ze swoim pieskiem na flexi. Wziął swojego psa na ręce (a była deszczowa pora, cóż za poświęcenie!), podszedł do mnie i jak nie zaczął wyrzygiwać epitetów, barwnych opisów mojej osoby... że jestem pie*****ta, że su*a, że szm*ta, że - to najlepsze - moi rodzice powinni o aborcji pomyśleć. A wszystko za to, że "męczyłam tego biednego, niewinnego psa, a powinnam go puścić wolno, żeby był szczęśliwy". Przyznam, że zatkało mnie z wrażenia :lol: Pod koniec monologu pan sugerował, że najlepsze dla szczylka będzie wypuszczenie go w lesie, żeby żył na dziko:cool3: Widać każdy ma inną definicję szczęśliwego psa.
-
Olson, o tym nie pomyślałam, rzeczywiście napiszę na gadu. Śliczne dzięki :Rose:
-
Hej, wiecie może czy AD lub DS mają jakiś przestój? Zebrałam się na zakupy dla moich futer, wysyłałam do obu wiadomości i cisza :???: Akurat teraz, jak mi się spieszy :evil_lol:
-
[quote name='Paulina_mickey']Na dziennych jestem. Tzn my część zajęć sobie przenieśliśmy na inne dni, więc w gruncie mieliśmy cały poniedziałek, wtorek wolny jeśli się na wykłady nie chodzi w środę co dwa tygodnie 3 zajęcia i czwartek dwa, piątek wolny :)[/QUOTE] Nie do uwierzenia :crazyeye: Taki rozkład zajęć to moje marzenie odkąd zaczęłam studiować ale na żadnej z 2 uczelni nie miałam takiego szczęścia... Może teraz uda mi się z zootechniką! :) Napaliłam się na ten kierunek jak Reksio na szynkę a tak naprawdę nie wiem, co można po nim robić. Idę tam raczej z uwielbienia do zwierząt :-)
-
Paulina, dziękuję za odpowiedź. Pocieszyłaś mnie bardzo... :-) Teraz pozostaje mi tylko czekać na rekrutację (zaczyna się na koniec stycznia) i się dostać. Jesteś na dziennych czy zaocznych? Jak wygląda rozkład zajęć u Ciebie, na pierwszym semestrze? :razz:
-
[quote name='Sorata'] Czy są tu może osoby będące w trakcie(albo już po) magisterki?[/QUOTE] A ja się podepnę częściowo pod pytanie poprzedniczki, ponieważ chciałabym się dowiedzieć czy trafi się taki wyjątek jak ja, który po lic/inż z innego kierunku zaryzykował pójście na magisterkę z Zootechniki? Zastanawiam się czy bardzo ciężko będzie 'wyrównać poziom'... :-)
-
5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji
neshia replied to a topic in Strachliwość
Witajcie, przeczytałam cały wątek i przyznam się, że z moją sunią miałam podobne problemy w jej szczenięcych latach. Dla mnie rozwiązanie kryło się tak naprawdę w przeczytaniu jednej książki (a odnośnie strachliwości to tylko jeden rozdział) - autor tak opisał sposób postępowania z lękliwym psem, że wprowadzając jego rady w życie nawet nie zauważyłam kiedy problem przestał istnieć. Dziś moja sunia leży koło odkurzacza podczas sprzątania a młodszy pies uczy się od niej spokojnych zachowań. Tak więc krótko powiem, że mi pomógł Brian Kilcommons i jego książka "Mój pies świadczy o mnie", a szczególnie rozdział 'Reakcje lękowe'. Nie mówię, że przeczytanie rozwiąże wszystkie problemy, raczej podrzucam książkę jako trop, który może pomóc w zwalczaniu lęku. Trzymam kciuki! :-)- 222 replies
-
Też słyszałam, że najtrudniejszy jest przeskok z jednego na dwa. Ja wzięłam Northona kiedy Nikozja miała trochę ponad 5 lat. Zawsze z niej był żywiołowy psiak i do dzisiaj jest małą torpedą ale dopiero przy drugim widzę różnicę - zawsze może być gorzej :D North jest wulkanem energii, niepokornym i samodzielnym. Ale nie żałuje, zarówno ze względu na mnie jak i na psy. Chociaż nie darzą się miłością to jednak piszczą za sobą i trzymają się razem. Kiedy zostają same przytulają się i zasypiają lub uskuteczniają harce. Na spacerach jest wg mnie o wiele wygodniej, bo kiedyś musiałam organizować psy sąsiadów do zabaw a teraz idę kiedy mam ochotę a psiaki mają swoje towarzystwo do zabaw. Oba to schroniskowe bidy, adoptowane (Nikozja miała 8 tygodni, Northon 8 miesięcy). Kosztów nie liczyłam ale wiem, że się zwiększyły. Nie są to jakieś szalone sumy, a dodatkowo nauczyłam się je omijać - karmę dla jednego psiaka z zoologa zamieniłam na hurtowy worek ponad 10KG z allegro - cenowo nawet oszczędzam, jeśli wyliczyć na kilka miesięcy. Tak samo z preparatami na kleszcze, obrożami, smyczami. Nie dość, że wygodniej w necie to jeszcze wybór większy :-) Też mieszkam w mieszkaniu. Blisko mam wiele lasów, puszczy i terenów zielonych. Moje psiaki po spacerach są tak zmęczone, że nawet w kawalerce starczyłoby im miejsca na wywaleniu mord na podłogę :D Jedyne odczuwalne koszty to leczenie u weterynarza ale ja mam na to swój zwyczajowy sposób - pewną stałą, zawyżoną sumę na koncie oszczędnościowym, która jest przeznaczona 'na wszelki wypadek'. Na szczęście wszelkie wypadki zdarzają się na tyle rzadko, że spokojnie można tę sumę uzupełnić i nie odczuć tego w życiu codziennym. Martynks, jeśli nie jesteś pewna to poczekaj - nic na siłę. Przejdź się po schronach, poczytaj wątki adopcyjne... Jeśli zobaczysz 'swoją' psinkę to będziesz pewna, że właśnie dla niej staniesz na rzęsach aby odmienić jej los na lepszy :-)
-
[quote name='amanda-1a'] Nie śmiejcie się - doświadczeni hodowcy mojej rasy polecają zbieranie deszczówki i użycie jej do kapieli lub choć ostatniego płukania psa po kąpieli - likwiduje elektryzowanie włosa. Polecają także - z braku deszczówki - kąpiel w wodzie destylowanej. [/QUOTE] Zgadza się. Ja do tego dodam, że podobno bardzo naturalna i zdrowa jest tzw. woda z lodowca. Oczywiście szklarnie z lodowcami można sobie odpuścić :-) chodzi tutaj o zwykłą kranówkę, którą zamrażamy a następnie pozwalamy jej samodzielnie rozmrozić się w temperaturze pokojowej. Tak uzyskana woda jest składem najbliższa do wody jaka występuje w organizmach żywych (źródło: M. Tombak).