cozasciema
New members-
Posts
2 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by cozasciema
-
Psy na KWARANTANNIE ze schroniska (SZCZECIN)
cozasciema replied to kamilqax95x's topic in Już w nowym domu
P.S Jakby mało było tego,że wypisuje Pani bzdury na mój temat, to jeszcze pisze Pani komentarz na mojej stronie, który nie ma nic wspólnego z prawdą. Chce mi Pani zepsuć opinię na podstawie słów tego Pana?? Myślałam,że zawsze dwie strony powinny się wypowiedzieć. Ja nie mam nic do ukrycia mogę się spotkać z Panią, z Panem Krzysztofem, proszę bardzo. Nie mam sobie nic do zarzucenia, są świadkowie,którzy potwierdzą sytuację, mam zdjęcia pieska opatrzone datą kiedy były robione (pierwsze z nich mają datę kwietniową). Poinformowałam również schronisko jak wyglądała sytuacja, niestety napisano,że piesek został doprowadzony z ulicy, ale o.k Nie rozumiem jednak dlaczego Pani mnie obraża i wypisuje komenty na mojej stronie... Nie jestem gówniarzem, którego Pani ze mnie robi.Wie Pani,że sama mam psa,wcześniej mieszkając z rodzicami też miałam wiele zwierząt i znosiłam do domu każdego zabiedzonego psa i kota z ulicy, nigdy żadnemu zwierzęciu nie zrobiłam krzywdy. Nie było mi łatwo oddać Kaprysa, bo jak już pisałam był ze mną 4 miesiące,na spacery chodził już bez smyczy, wiele razy zastanawiałam się dlaczego ten człowiek tak się zachowuje. Z jego opowieści wiem,że kupił go narzeczonej po rozstaniu oddała mu pieska, on nie miał co z nim zrobić więc był wcześniej pod opieką kogoś innego,później u mnie, jest wciąż oddawany z rąk do rąk jak zabawka. Mówiłam o tym w schronisku i wcale się nie dziwię,że pies robił z radości fikołki nawet jak został sam pod sklepem na dwie minuty,pewnie się bał,że znowu zostanie sam i tym bardziej nie było mi łatwo zostawiać go w takim miejscu jak schronisko. Jeśli Pani nie wie to brałam raz sunię ze schroniska, jako opiekun zastępczy, bardzo szybko znalazła dom,to było w święta sunia była bardzo chora od tego zimna, wiem co to za miejsce wżyciu nie skazała bym psa na taki los, a Pani tak po prostu robi ze mnie potwora,jakiegoś gówniarza,który rzucił zabawkę w kąt bo mu się znudziła?? [quote name='cozasciema']Jak można wypisywać takie głupoty nie znając całej historii. Kaprys przebywał u mnie od kwietnia.Pan na początku przyjechał dwa razy i wszystko był w jak najlepszym porządku. W czerwcu kontakt z właścicielem się urwał. Żywiłam pieska za własne pieniądze i próbowałam skontaktować się z właścicielem, bo nawet nie wiedziałam czy go odbierze, zmienił numer telefonu,nie podał drugiego, a ja zajmowałam się psem cały czas i czekałam na jakiś znak od właściciela. W końcu zadzwonił z zastrzeżonego numeru, poinformował mnie że za tydzień zabierze pieska,w miejscu z którego dzwonił był straszny chaos ,nie wiem czy nie usłyszał jak poprosiłam o jakiś kontakt czy nie chciał usłyszeć w każdym razie rozłączył się i mi go nie podał. Od tamtego czasu minęły 3 tygodnie i nadal cisza. Pan Krzysztof został przeze mnie poinformowany o maksymalnym terminie do którego mogę zająć się Kaprysem. To ma być poważny człowiek, który nagle zmienia numer telefonu i w ogóle się nie odzywa przez taki długi czas, jak pies był chory i trzeba było go leczyć nawet nie miałam kogo o tym fakcie poinformować,tysiące razy próbowałam się dodzwonić na numer który mi podał,ale cały czas był wyłączony. To moja wina, że musiałam wyjechać i zrobić badania?? Jestem po dwóch operacjach?? Wie Pani ile się czeka na kolejną wizytę do dobrego onkologa ?? Miałam zostać i czekać aż właściciel się w końcu pojawi?? Zadzwonił w połowie maja że będzie za tydzień i go nie było, później kolejny raz to samo?? I oczywiście on się zachował odpowiedzialnie ?? Może miałam jechać do Niemiec i go poszukać?? Ja nawet nie wiedziałam czy on go w końcu odbierze czy nie. A Pani mnie oskarża o to, że byłam zmuszona wyjechać i oddać pieska, poinformowałam właściciela, do kiedy ma odebrać pieska. Żeby było jasne napisze jeszcze raz KAPRYS BYŁ U MNIE 4 MIESIĄCE.... Jeszcze mi się nie zdarzyło żeby właściciel zwierzaka zmienił sobie numer i nie odzywał się tyle czasu. Ale najlepiej kogoś osądzić i pisać głupoty, robić z kogoś nie wiadomo kogo, nie znając całej historii. Nie raz rozmawiałam o tym z właścicielką jednego z moich podopiecznych i innymi ludźmi,byli naprawdę szczerze zdziwieni taką postawą dorosłego człowieka,próbowałam jakoś odnaleźć tego Pana, dowiedzieć się co jest grane. Czy Pani myśli, że ja jestem nienormalna?? NIE NIE JESTEM. Piesek i tak był u mnie dłużej, to jest odpowiedzialny właściciel, który się w ogóle nie interesuje czy ja mogę nadal być z psem i tyle czasu nie dzwoni, nie podaje nowego numer?? To jest pies który nie mógł sam zostawać w domu, spędziłam z nim 4 miesiące 24godziny na dobę,właściciel się w tym czasie nie interesował czy mam pieniądze żeby dać mu jeść i czy wszystko w porządku,nie zapytał czy mogę nadal się zajmować pieskiem, po prostu się nie odzywał, nie dawał żadnego znaku życia. Dwa razy cały weekend spędziłam czekając na niego i co nawet nie zadzwonił,że jednak nie przyjedzie, a ja gdzie miałam zadzwonić jak wciąż włączała się poczta w telefonie??Życie zmusiło mnie do tego, że musiałam go w końcu zawieść do schroniska, było dokładnie tak jak napisałam co potwierdzi naprawdę bardzo wiele osób, więc proszę nie wypisywać takich głupot na mój temat i nie robić ze mnie nie wiadomo kogo.Kim Pani jest,że ma Pani prawo mnie osądzać nie wiedząc jak było naprawdę?? ,,facet zapłacił jej z góry 1000zl za opiekę nad przyjacielem i pojechał do Niemiec,, to bzdura.... bo pies był u mnie 4 miesiące,nie było tak,że dał kasę z góry i pojechał do Niemiec...owszem pojechał ale psa przywiózł w kwietniu a ostatni raz widziałam tego Pana pod koniec maja..... ,,nie mógł za to przeżyć tego ze jego psiak trafił do takiego miejsca...,, Pan był bardzo zdenerwowany, nie mógł uwierzyć w to, co się stało,,,,To niewiarygodne, jak ten Pan zadzwonił do mnie czerwcu,że będzie za tydzień i się nie pojawił a numer nagle stał się nieaktywny, też nie mogłam w to uwierzyć,ale jak zadzwonił po 3 tygodniach myślałam,że może coś się stało i dlatego się ze mną nie kontaktował... Obiecał wtedy,że będzie po Kaprysa za tydzień, ale jak już pisałam tam skąd dzwonił był jakiś straszny hałas i nie podał nowego numeru telefonu...I niestety czekałam trzy kolejne tygodnie po raz drugi aż w końcu byłam zmuszona wyjechać na bardzo ważne badania kontrolne i musiałam psa zostawić w schronisku, informowałam o tym tego Pana niestety tylko za pomocą poczty głosowej bo numer był nadal nieaktywny. Dziesiątki osób mogą potwierdzić, że pies był u mnie przez tak długi okres i że nie miałam kontaktu z właścicielem, na jego własne życzenie....TAKA JEST PRAWDA.JA CHCIAŁAM DLATEGO PSA JAK NAJLEPIEJ, I GDYBYM NIE MUSIAŁA WYJECHAĆ A WŁAŚCICIEL BYŁBY ODPOWIEDZIALNYM CZŁOWIEKIEM NIC TAKIEGO NIE MIAŁO BY MIEJSCA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] -
Psy na KWARANTANNIE ze schroniska (SZCZECIN)
cozasciema replied to kamilqax95x's topic in Już w nowym domu
Jak można wypisywać takie głupoty nie znając całej historii. Kaprys przebywał u mnie od kwietnia.Pan na początku przyjechał dwa razy i wszystko był w jak najlepszym porządku. W czerwcu kontakt z właścicielem się urwał. Żywiłam pieska za własne pieniądze i próbowałam skontaktować się z właścicielem, bo nawet nie wiedziałam czy go odbierze, zmienił numer telefonu,nie podał drugiego, a ja zajmowałam się psem cały czas i czekałam na jakiś znak od właściciela. W końcu zadzwonił z zastrzeżonego numeru, poinformował mnie że za tydzień zabierze pieska,w miejscu z którego dzwonił był straszny chaos ,nie wiem czy nie usłyszał jak poprosiłam o jakiś kontakt czy nie chciał usłyszeć w każdym razie rozłączył się i mi go nie podał. Od tamtego czasu minęły 3 tygodnie i nadal cisza. Pan Krzysztof został przeze mnie poinformowany o maksymalnym terminie do którego mogę zająć się Kaprysem. To ma być poważny człowiek, który nagle zmienia numer telefonu i w ogóle się nie odzywa przez taki długi czas, jak pies był chory i trzeba było go leczyć nawet nie miałam kogo o tym fakcie poinformować,tysiące razy próbowałam się dodzwonić na numer który mi podał,ale cały czas był wyłączony. To moja wina, że musiałam wyjechać i zrobić badania?? Jestem po dwóch operacjach?? Wie Pani ile się czeka na kolejną wizytę do dobrego onkologa ?? Miałam zostać i czekać aż właściciel się w końcu pojawi?? Zadzwonił w połowie maja że będzie za tydzień i go nie było, później kolejny raz to samo?? I oczywiście on się zachował odpowiedzialnie ?? Może miałam jechać do Niemiec i go poszukać?? Ja nawet nie wiedziałam czy on go w końcu odbierze czy nie. A Pani mnie oskarża o to, że byłam zmuszona wyjechać i oddać pieska, poinformowałam właściciela, do kiedy ma odebrać pieska. Żeby było jasne napisze jeszcze raz KAPRYS BYŁ U MNIE 4 MIESIĄCE.... Jeszcze mi się nie zdarzyło żeby właściciel zwierzaka zmienił sobie numer i nie odzywał się tyle czasu. Ale najlepiej kogoś osądzić i pisać głupoty, robić z kogoś nie wiadomo kogo, nie znając całej historii. Nie raz rozmawiałam o tym z właścicielką jednego z moich podopiecznych i innymi ludźmi,byli naprawdę szczerze zdziwieni taką postawą dorosłego człowieka,próbowałam jakoś odnaleźć tego Pana, dowiedzieć się co jest grane. Czy Pani myśli, że ja jestem nienormalna?? NIE NIE JESTEM. Piesek i tak był u mnie dłużej, to jest odpowiedzialny właściciel, który się w ogóle nie interesuje czy ja mogę nadal być z psem i tyle czasu nie dzwoni, nie podaje nowego numer?? To jest pies który nie mógł sam zostawać w domu, spędziłam z nim 4 miesiące 24godziny na dobę,właściciel się w tym czasie nie interesował czy mam pieniądze żeby dać mu jeść i czy wszystko w porządku,nie zapytał czy mogę nadal się zajmować pieskiem, po prostu się nie odzywał, nie dawał żadnego znaku życia. Dwa razy cały weekend spędziłam czekając na niego i co nawet nie zadzwonił,że jednak nie przyjedzie, a ja gdzie miałam zadzwonić jak wciąż włączała się poczta w telefonie??Życie zmusiło mnie do tego, że musiałam go w końcu zawieść do schroniska, było dokładnie tak jak napisałam co potwierdzi naprawdę bardzo wiele osób, więc proszę nie wypisywać takich głupot na mój temat i nie robić ze mnie nie wiadomo kogo.Kim Pani jest,że ma Pani prawo mnie osądzać nie wiedząc jak było naprawdę?? ,,facet zapłacił jej z góry 1000zl za opiekę nad przyjacielem i pojechał do Niemiec,, to bzdura.... bo pies był u mnie 4 miesiące,nie było tak,że dał kasę z góry i pojechał do Niemiec...owszem pojechał ale psa przywiózł w kwietniu a ostatni raz widziałam tego Pana pod koniec maja..... ,,nie mógł za to przeżyć tego ze jego psiak trafił do takiego miejsca...,, Pan był bardzo zdenerwowany, nie mógł uwierzyć w to, co się stało,,,,To niewiarygodne, jak ten Pan zadzwonił do mnie czerwcu,że będzie za tydzień i się nie pojawił a numer nagle stał się nieaktywny, też nie mogłam w to uwierzyć,ale jak zadzwonił po 3 tygodniach myślałam,że może coś się stało i dlatego się ze mną nie kontaktował... Obiecał wtedy,że będzie po Kaprysa za tydzień, ale jak już pisałam tam skąd dzwonił był jakiś straszny hałas i nie podał nowego numeru telefonu...I niestety czekałam trzy kolejne tygodnie po raz drugi aż w końcu byłam zmuszona wyjechać na bardzo ważne badania kontrolne i musiałam psa zostawić w schronisku, informowałam o tym tego Pana niestety tylko za pomocą poczty głosowej bo numer był nadal nieaktywny. Dziesiątki osób mogą potwierdzić, że pies był u mnie przez tak długi okres i że nie miałam kontaktu z właścicielem, na jego własne życzenie....TAKA JEST PRAWDA.JA CHCIAŁAM DLATEGO PSA JAK NAJLEPIEJ, I GDYBYM NIE MUSIAŁA WYJECHAĆ A WŁAŚCICIEL BYŁBY ODPOWIEDZIALNYM CZŁOWIEKIEM NIC TAKIEGO NIE MIAŁO BY MIEJSCA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! [quote name='ageralion']Wogole prztpomnialam soie, ze mialam cos napisac odnosnie niedzielnej wizyty w schronisku. Udalo nam sie byc swiadkiem odebrania dwoch psiakow przez ich wlascicieli :) Pierwszym byl szczeniak. Normalnie lzy radosci laly sie strumieniem. Fajnie opisala to Agnieszka: Ale historia drugiego mnie zmrozila... Facet oddal swojego spaniela pod opieke "zawodowej" opiekunki z Parkowej. Nie moge sie doszukac jej strony www ale napewno sie oglaszala na infoludku. Jak przeszukam watek Enigmy, to napisze dokladnie ktora to opiekunka (ma wlasnego malego bialego psiaka). W kazdym razie, facet zaplacil jej z gory 1000zl za opieke nad przyjacielem i pojechal do Niemiec. W piatek dzwonil, pytal czy wszysko ok, dostal odpowiedz ze wszystko super. W niedziele (2 dni pozniej) przyjezdza do Szczecina, dzwoni do pani chcac odebrac psa i okazuje sie, ze spaniel jest w schronisku!!!! Pani podobno nie miala wyjscia, bo jakas operacja, zabiegi, nie ma jej w miescie i musiala oddac psa do schroniska!!!! Biedny psiak byl zestresowany, posklejany, brudny ale na widok swojego pana malo ogonka nie urwal tak machal. Siedzial tam od 06.07 do 11.07. Dodam, ze jak wlasciciel dzwonil do "opiekunki" w pt, psiak juz byl w schronisku. Kasy oczywiscie nie odzyskal, zreszta jak mowil ma w nosie pieniadze, nie mogl za to przezyc tego ze jego psiak trafil do takiego miejsca... Edit: Mam strone tego "hoteliku" [URL]http://opiekanadpsemszczecin.pl.tl/Strona-startowa.htm[/URL][/QUOTE]