dorotan
Members-
Posts
51 -
Joined
-
Last visited
dorotan's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='bluerat']Jezu, nigdy szczeniaka z pseudohodowli. A ta pani niby ma dobre warunki ;) - trzyma te pieski w mieszkaniu w bloku (nie wychodzą w ogóle), rozpieszcza, bla bla bla.[/QUOTE] Nieeee no to super warunki :D. Te pieski z pewnością są baaaardzo szczęśliwe.:D A przez okno wolno im popatrzeć jak inne psiaki biegają po trawce? Najlepiej przez otwarte okno.
-
[quote name='bluerat']U mnie w pracy ostatnio była pseudohodowczyni zaszczepić 5tyg szczeniaki bo na następny dzień je sprzedawała. Próbowałam tłumaczyć, że minimum tydzień po szczepieniu może sprzedać, a w ogóle to w 8-10 tygodniu życia powinna ze względu na socjalizację. No to mnie babon zgasił, że ona ma już kupca i nie będzie czekać, a co ja sobie w ogóle myślę (w znaczeniu nie znam się), bo ona sprzedała już ponad 40 szczeniaków i żadnemu nic nie było. No comments![/QUOTE] Trzeba było babsztyla przepędzić na zbity pysk i kazać przynieść szczeniaki do szczepień przynajmniej za tydzień. To Ty jesteś weterynarzem i to TY decydujesz kiedy należy szczepić a nie jakiś babsztyl co się wziął za rozmnażanie i nie ma o tym zielonego pojęcia. Najlepiej opitolić 5 tyg szczeniaki, bo po co inwestować w karmę dla nich.
-
To już jest przegięcie nr. aukcji 1600442103. Prymitywny oszust i cham nie szczepi szczeniąt przed sprzedażą dla ich dobra!!!!!!!!!!!!! Za nieszczepionego kundla chce 800-1000 zł.
-
[quote name='pa-ttti']i taki Seikeit by Cię obsmarował, że w domu brud, stado psów, a jak zaczął pytać o cokolwiek to go wyprosiłaś:):)[/QUOTE] Więc jedyne wyjście to nie wpuszczać do domu takich Seikeit-ów.:D
-
Ja też mam w domu czysto i taki cyrk mi się nie zdarzył, ale miałam okazję popatrzeć na zachowanie ludzi oglądających małe szczeniaczki. No i mi się odechciało przedwczesnych wizyt. Zjeżdżali się z małymi dziećmi, ze znajomymi, z dalszą rodziną itd. Ja szczeniąt w klatkach nie trzymałam. Suka miała zrobiony w domu duży kojec i 4 - 5 tygodniowe szczeniaki wychodziły z kojca w celu zwiedzania domu - wiadomo. Jak przyjechała taka rodzina z dziećmi to nie wiedziałam czy pilnować tych dzieci, żeby w zabawie szczeniąt nie uszkodziły czy rozmawiać z dorosłymi. Normalnie oczy dookoła głowy trzeba było mieć i jeszcze mogło dojść do niemiłej sytuacji. Rodzice się rozsiedli i patrzyli jak ich pociechy pięknie męczą szczeniaki. No przecież nie przyjechali po szczeniaka tylko sobie popatrzeć. Dlatego zakończyłam oglądanie małych szczeniąt przez przypadkowych ludzi co to dziś zadzwonili i chcieli za godzinkę podjechać i zobaczyć.
-
Ja też bym nie widziała problemu, gdyby później nie wychodziły takie cyrki.
-
A ja napiszę tak. Hodowczyni popełniła błąd zapraszając do domu przypadkowych ludzi - potencjalnych kupców w dniu kiedy szczenię nie było jeszcze do odbioru. Będzie miała nauczkę na przyszłość. Trzeba było te panie zaprosić do siebie za kilka dni, kiedy była by już metryka a szczenię miało odporność poszczepienną. Pewnie panie kupiły by suczkę i nie było by tego całego cyrku. Piszę to z własnego doświadczenia. Jestem wieloletnim hodowca tylko innej rasy. Oprócz 9-miesięcznej yoreczki mam w domu 10-letnią sukę hodowlaną - emerytkę. Odchowałam z tą sukę 4 liczne mioty (2x10 szczeniąt, 1 miot 12 szczeniąt i jeden miot 9 szczeniąt) więc już mam jakieś doświadczenie w sprzedawaniu maluchów. Nie zapraszałam do domu nieznajomych mi ludzi, którzy zadzwonili i chcieli sobie przyjechać i popatrzeć na szczeniaki, które z jakichś przyczyn nie mogły jeszcze odjechać do nowych domów. Wyjątki robiłam jedynie dla osób, które poznałam wcześniej np: na wystawie, przez dużo wcześniejszy i częsty kontakt, gdy suka była jeszcze w ciąży albo krótko po porodzie. Takie osoby przyjeżdżały i rezerwowały sobie szczenię. Po co mi w domu nieznajomi ludzie, którym i tak wiem, że nie sprzedam w danym dniu szczeniaka, bo nie jest jeszcze do odbioru. Zapraszałam w dniu, kiedy szczenię mogło opuścić hodowlę z kompletem dokumentów i wtedy albo decydowali się i kupowali malucha, albo nie.
-
[quote name='ladySwallow']Widzę, że poziom czytania ze zrozumieniem prezentujesz niski, zwłaszcza, że już spotkałyśmy się w kilku tematach.[/QUOTE] A Ty pamięć słabiutką. Spotkałyśmy się tylko w jednym temacie poza tym. Zbyt wiele nie miałaś tam do powiedzenia. [quote name='ladySwallow'] I uważam, że wszystkim komentującym ceny w podobnych hodowlach po prostu jest szkoda - to takie polskie.[/QUOTE] Czego szkoda? Nie rozśmieszaj mnie. Za swojego yorka zapłaciłam tyle ile żądała hodowczyni. Nie targowałam się i nie musiałam szukać peta, żeby było taniej.
-
[quote name='ladySwallow']Hihihihi, coraz więcej osób w oczy kole, że yorki śmią kosztować :evil_lol:[/QUOTE] Odpowiadają Ci takie hodowle? [url]http://www.dogomania.pl/threads/122835-Pozna%C5%84-KOSZMAR-W-PSEUDOHODOWLI-!!!-Pogotowie-i-Stra%C5%BC-d.Zwierz%C4%85t[/url] Tam nic nie powinien pies kosztować. Tam w ogóle nie powinno być psów.
-
[quote name='toyota']Sarah, przeczytaj proszę pierwszy post wątku założonego przez seikeit: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/200526-Uwa%C5%BCajcie-wszyscy[/URL].... To jest o piesku z pseudohodowli :(.[/QUOTE] Dlaczego tylko pierwszy? Niech przeczyta cały temat to dowie się, że rodowód to nie wszystko. Trzeba jeszcze patrzeć w jakich warunkach odchowywane są szczenięta. Przez wiele lat trwał horror psów w poznańskiej hodowli. Przez wiele lat ludzie kupowali tam rodowodowe szczenięta po 2000 - 2500 zł i myśleli, że tak właśnie powinna wyglądać hodowla psów. Takich miejsc w Polsce jest wiele. Co do mikroyorków to ja już wcześniej wyraziłam swoje zdanie. Nie polecę Sarah żadnej miniaturki yorka czy to z rodowodem czy nie, bo za parę miesięcy okaże się, że z psiakiem coś nie tak, wylezie właśnie jakaś wada genetyczna i będzie miała pretensje do mnie, że jej chorego psa poleciłam. Rozumiem, że jej się podobają takie karzełki ale ja jej nie polecę żadnego i koniec. A hodowczyni od tej wysterylizowanej suni bardzo dobrze zrobiła, że ją przed sprzedażą wyciachała informując o tym w ogłoszeniu, bo takie maleństwa absolutnie nie nadają się do dalszej hodowli. Jak jeszcze trochę zjedzie z ceny to myślę, że szybko małej znajdzie dobry domek, czego z całego serca życzę.
-
[quote name='Sarah']No ja wolałabym mniejszą suczkę, może mieć 1,5kg ale na allegro oszukuą bo piszą ze ma np 1,3 kg a jak byłam na miejscu to juz na oko moje ZUPEŁNEGO LAIKA miał ponad 2 kg.[/QUOTE] To poproś, żeby Ci wysłali zdjęcia na wadze.:):D
-
[quote name='agamewa']I bardzo mądre ogłoszenie..tylko popierać!!![/QUOTE] I cena o wiele niższa a sunia z rodowodem.
-
[quote name='shanon']Co do metryczki to rzeczywiście hodowca mógł jej jeszcze nie odebrać ze związku jeśli przegląd był nie dawno. Wystarczyła wizyta w oddziale lub nawet telefon dla potwierdzenia, że metryczki są. a tatuaż? U mnie też raz się zdarzyło, że u jednego szczeniaka była plama na pierwszej cyferce i co miałam zrobić? Jeszcze jeden zrobić? [/QUOTE] Zgadzam się shanon, może się tak zdarzyć, że metryk jeszcze nie ma jak potencjalni klienci oglądają szczenięta, ale to hodowca powinien spokojnie wytłumaczyć ludziom a nie okazywać oburzenie. Jakby nie patrzył to taki szczeniak trochę kosztuje, a oszustów obecnie mamy coraz więcej. Co za problem wysmarować zielonym tuszem uszy czy pachwiny bezrodowodowym szczeniakom i sprzedawać je po cenach rodowodowych jednocześnie twierdząc, że metryki są tam gdzieś i będą dopiero za jakiś czas a tatuaże nieczytelne bo dopiero świeżo zrobione. Ludzie mają prawo nie dowierzać jak tej metryki nie widzą na oczy i tu teraz wszystko zależy od tego jak się zachowa hodowca. Kolejna sprawa, która mi się nie podoba to seikeit napisał, że umawiał się w rozmowie przez telefon z hodowczynią na konkretną sumę jaką miałby zapłacić za szczenie, a na miejscu hodowczyni zaczęła podbijać cenę w górę. Jeśli jest to prawda to według mnie szkoda czasu i pieniędzy na paliwo aby w ogóle jechać do takiej hodowli po szczenię. Tylko, że znów nie wiadomo ile w tym jest prawdy. Normalnie cyrk z a darmo. Nie wiadomo już komu wierzyć. Ja będąc na miejscu tej hodowczyni, gdybym czuła się nie winna i bez powodu oczerniana to sama bym się tu odezwała a nie prosiła o pomoc koleżankę - hodowczynię co ma ode mnie sukę. Już zdaje się raz było tak, że pewną hodowlę broniły te zaprzyjaźnione hodowczynie co kupiły tam swoje psy. No i co? Okazało się, że wcale nie jest tak różowo, bo ta hodowla nawet i w tej chwili sprzedaje na allegro szczeniaki bez metryk po 500 zł.
-
[quote name='pa-ttti']taka kontrola jest całkowicie niezapowiedziana? w sumie zapowiedziana nie miałaby sensu, z drugiej strony hodowca nie ma obowiązku wpuszczać kogokolwiek na posesję, jeśli nie ma ten ktoś nakazu....chyba że się mylę/[/QUOTE] Odpowiem tylko na to, bo w resztę spraw mieszać się nie będę. Nie byłam w tej hodowli, więc i nic nie widziałam. Tak jak napisałam wcześniej, gdybym mieszkała bliżej to pojechałaby zobaczyć z czystej ciekawości. Tak, taka kontrola jest niezapowiedziana a jeśli hodowca nie chce wpuścić i pokazać swoich zwierząt to natychmiast, jeszcze tego samego dnia załatwiany jest nakaz od prokuratora. I jeszcze jedno. seikeit to byłeś w tej hodowli czy nie? Ktoś wcześniej napisał, że były jakieś dwie panie i robiły zdjęcia. Jeśli nie byłeś to kto był? Żona z koleżanką, z matką, z siostrą? Jeśli masz zdjęcia to je pokaż.
-
[quote name='catherine31']Najgorsze jest to,że niektóre zwierzaki były z rodowodem i nie pojmuję jakim cudem w takich warunkach...:mad:[/QUOTE] Tam większość była z rodowodem, tam się rodziły szczenięta, które dostawały metryki w ZK. To tylko świadczy o tym, że ZK nie interesują warunki jakie panują w hodowlach psów rasowych. Reproduktor tej hodowczyni był przez dłuższy czas ogłaszany w poznańskim katalogu wystawowym.