Jump to content
Dogomania

garraretka

New members
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

garraretka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Sprawa dotyczy psów moich rodziców. Oba psy - samce - mają około 4 lat. Razem są od trzech. Pies numer jeden - mały mieszaniec niewiadomo czego ;) przygarnięty jako szczeniak. Rozpuszczony jak dziadowski bicz. Drugi pies - w typie cocker spaniela - przybłąkał się jako około roczny młodzik. Jego przeszłość nie jest znana - prawdopodobnie ktoś się go pozbył wyrzucając go z samochodu. I tak trafił do moich rodziców. Od samego początku psy dogadywały się świetnie - razem spały, razem jadły - wszystko razem. Trzeba dodać, że obaj są raczej samcami alfa i nie były kastrowane. Dość silne charaktery ale się dogadywali. Do czasu. Około dwóch tygodni temu coś się między nimi wydarzyło (wystraszyły się czegoś? jakaś suka się w okolic pojawiła?) i rzuciły się na siebie - do tego stopnia, że dwóch dorosłych mężczyzn miało problemy z rozdzieleniem ich. Gdyby nie interwencja - jeden pewnie by tego nie przeżył bo była to walka na śmierć i życie. Od tego czasu wrogość tylko narasta - psy są już po kastracji - z nadzieją, że obniży to poziom agresji - ale póki co efektów nie widać. Kiedy tylko psy się widzą, toczą niemalże pianę z pyska i znowu się atakują. Są oczywiście rozdzielone ale to nie jest rozwiązanie idealne na dłuższą metę. Tymczasowo zostanie wybudowany duży kojec i będą w nim na zmianę na kilka godzin zamykane - czyli jeden w kojcu, drugi luzem w ogrodzie. Wydaje się, że to 'spaniel' jest tym, który inicjuje atak - pies numer jeden po prostu się broni - tyle, że ustąpić nie chce więc agresja rodzi agresję. Macie może jakieś pomysły, doświadczenia jak psom pomóc? Jak je na nowo do siebie przekonać? Sprawa jest o tyle istotna, że w domu jest niemowlę, które jest coraz większe i nie można sobie pozwolić na trzymanie psów, nad którymi nie ma kontroli. Oddanie ich, czy jednego z nich, nie jest póki co brane pod uwagę. Dodam, że psy nie są ułożone, są raczej mało posłuszne i jedyną osobą, która jest w stanie jako tako nad nimi zaponować jest mój Tata. Uwagi reszty domowników są puszczane mimo uszu albo kwitowane merdaniem ogona. Rzecz dzieje się w okolicach Gorzowa Wlkp. więc jeśli znacie jakiegoś specjalistę w tej okolicy to proszę, podajcie namiary.
×
×
  • Create New...