Sprawa dotyczy psów moich rodziców.
Oba psy - samce - mają około 4 lat. Razem są od trzech. Pies numer jeden -
mały mieszaniec niewiadomo czego ;) przygarnięty jako szczeniak. Rozpuszczony
jak dziadowski bicz. Drugi pies - w typie cocker spaniela - przybłąkał się
jako około roczny młodzik. Jego przeszłość nie jest znana - prawdopodobnie
ktoś się go pozbył wyrzucając go z samochodu. I tak trafił do moich rodziców.
Od samego początku psy dogadywały się świetnie - razem spały, razem jadły -
wszystko razem.
Trzeba dodać, że obaj są raczej samcami alfa i nie były kastrowane.
Dość silne charaktery ale się dogadywali. Do czasu. Około dwóch tygodni temu
coś się między nimi wydarzyło (wystraszyły się czegoś? jakaś suka się w okolic
pojawiła?) i rzuciły się na siebie - do tego stopnia, że dwóch dorosłych
mężczyzn miało problemy z rozdzieleniem ich. Gdyby nie interwencja - jeden
pewnie by tego nie przeżył bo była to walka na śmierć i życie.
Od tego czasu wrogość tylko narasta - psy są już po kastracji - z nadzieją, że
obniży to poziom agresji - ale póki co efektów nie widać.
Kiedy tylko psy się widzą, toczą niemalże pianę z pyska i znowu się atakują.
Są oczywiście rozdzielone ale to nie jest rozwiązanie idealne na dłuższą metę.
Tymczasowo zostanie wybudowany duży kojec i będą w nim na zmianę na kilka godzin
zamykane - czyli jeden w kojcu, drugi luzem w ogrodzie.
Wydaje się, że to 'spaniel' jest tym, który inicjuje atak - pies numer jeden po prostu się broni - tyle, że ustąpić nie chce więc agresja rodzi agresję.
Macie może jakieś pomysły, doświadczenia jak psom pomóc? Jak je na nowo do
siebie przekonać?
Sprawa jest o tyle istotna, że w domu jest niemowlę, które jest coraz większe
i nie można sobie pozwolić na trzymanie psów, nad którymi nie ma kontroli.
Oddanie ich, czy jednego z nich, nie jest póki co brane pod uwagę.
Dodam, że psy nie są ułożone, są raczej mało posłuszne i jedyną osobą, która
jest w stanie jako tako nad nimi zaponować jest mój Tata. Uwagi reszty
domowników są puszczane mimo uszu albo kwitowane merdaniem ogona.
Rzecz dzieje się w okolicach Gorzowa Wlkp. więc jeśli znacie jakiegoś
specjalistę w tej okolicy to proszę, podajcie namiary.