pierwsze spotkanie już za nami. pojechaliśmy do hodowcy z Werterem. było bardzo przyjemnie. widzieliśmy mamusię, tatusia i oczywiście maluchy. wertera przyjęli bardzo dobrze. bez warków, bez gryzienia. wert był raczej zdystansowany - nowe miejsce, ale merdał ogonem. co do maluchów, to raczej zachowywał się obojętnie. wąchał, zwiedzał, nie był nachalny. zdecydowanie bardziej interesował się mamusią:). aha... zawieźliśmy tam zabawkę, którą zostawiliśmy by przesiąkła zapachem malców i mamusi. weźmiemy ją na kolejnej wizycie do domu tak, by werter oswajał się z zapachem przybysza. druga wizyta 21 lipca. trzymajcie kciuki. oczywiście czekam na wszelkie instrukcje i porady.
pozdrawiam!