kurylec
Members-
Posts
366 -
Joined
-
Last visited
kurylec's Achievements
Newbie (1/14)
11
Reputation
-
Tula, potem Szakira, a teraz szczęśliwa Kora w swoim domu na zawsze!
kurylec replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Jak się miewają dawni państwo Szakiry - jakoś mnie martwią oni ? Pomogłabym ale sama zabrnęłam w kłopoty - współczuję i wspieram myślami ... -
wsparcie dla 3 bezdomnych kotków- jedna poraniona
kurylec replied to kurylec's topic in Kotki już w nowych domach
Eh , dopadły mnie problemy osobiste i nie jestem w stanie w tym roku raczej wysterylizować tej kici- nie dam rady się nia teraz zajmować ( jak człowiek chce za dużo na raz zrobić to czasem nie przeskoczy) -oddałam klatkę bo była komuś bardzo potrzebna i umówiłam sie na wypożyczenie w połowie lutego - wtedy już myślę się uda złapac i oddać do sterylki - bedę znowu ćwiczyć z nią troche wchodzenie do klatki przy śniadaniu ( ona robiła w tym postepy - myslę to kwestiam ok 2-2,5 tyg. ) . Daję jej tylko tabletki odrobaczające i antykoncepcyjne - ona na szczęście jakoś się składa - już nie kuleje od dłuższego czasu - przynajmniej na razie nie widze , rana sie zmniejszyła i futrem mocniej porosła.Chyba leczy sie sama tylko pomału bo też ta rana była b. duża . Moze zrobię jeszcze jeden bazarek dla tych kotków i kupię takie fajne mleko z witaminami ( to jest dla kotek ciężarmych i małych kotków ale dawałam tez choremu kotkowi który nie mógł jeśc i trzymało go to mleko - jest b. odżywcze - na pewno pomoże jej organizmowi w gojeniu tej rany ). U mnie mają jedzonko - to zimę przeżyją. Chodzi mi też po głowie za jakiś czas moze oddanie chociaż jednej - tej białej kotki - do np. jakiegoś hotelu dla zwierząt , czy jakiegoś miejsca - żeby się bardziej oswoiła z życiem w domu - i szukanie jej stałego domu - nie wiem czy to jest realne - ona ma dwa lata - nie jest małym kotkiem , ale jest oswajalna ( na razie mogą tylko ja ją glaskać - ale wynika to z tego że ludzie tu przeganiają koty- ma słodki charakter ). Chciałabym chociaż jedną wykiprować z tego złego miejsca , ale nie wiem czy to by było realne ( na pewno byłoby to płatne - bo chyba ciężko o coś bezpłatnego - zwłaszcza ze jest to kicia półdzika - moze na poczatku sprawiac kłopoty w mieszkaniu . - na razie mnie nie stać -ale takie lużne myśli chodza mi po głowie . -
wsparcie dla 3 bezdomnych kotków- jedna poraniona
kurylec replied to kurylec's topic in Kotki już w nowych domach
Tak odrobaczę jeszcze raz za 2 tygodnie . Jakoś przeraziło mnie to bo była ich masa -cała kupa się ruszała - pomyślałam że go głaskałam od roku beztrosko i czy mogłam się zarazić na przykład . Może jak bedę mieć lużne środki to się kiewdyś przebadam na pasożyty ,grzyby,chlamydie itp. bo ostatni raz badałam się chyba będąc dzieckiem na owsiki.Zaciekawiło mnie takie coś :[URL]http://revitum.pl/test/[/URL] - nie bada się kału ani krwi i podobno jest najbardziej skuteczne . Ciekawe czy naprawdę tak wszystko wykrywa . Powinni takie coś wymyślić też dla kotów-sprawdzić kota elektronicznie ;-) -
wsparcie dla 3 bezdomnych kotków- jedna poraniona
kurylec replied to kurylec's topic in Kotki już w nowych domach
Kupiłam i podalam kotom tabletki na robaki i krople odpchlające i przeciw kleszczom . bo w odchodach kocurka który był u mnie na kastracji - było mase żywych robali choć był 3mies. temu odrobaczany . Te kotki żyją jako bezdomne pewnie jedzą cos ze śmietnika , śpią byle gdzie i się zaraził. U poprzednich kotów które były u mnie nie widziałam robaków. Odrobaczenie 14 zł odpchlenie i odkleszczenie 35 ( z tym że dostałam o 2 dawki na zapas ) Razem49 zł. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/43/rachunekp.jpg/"][IMG]http://img43.imageshack.us/img43/6311/rachunekp.jpg[/IMG][/URL] -
wsparcie dla 3 bezdomnych kotków- jedna poraniona
kurylec replied to kurylec's topic in Kotki już w nowych domach
Tak . Jest też opcja że być może pojedzie do jednej osoby , która przetrzyma ją w klatce , ale nie jestam jeszcze pewna . Na razie skupiam się na łapaniu. -
wsparcie dla 3 bezdomnych kotków- jedna poraniona
kurylec replied to kurylec's topic in Kotki już w nowych domach
Byłam dziś w tym nowym schronisku - nie znam się ale to nie wygląda wg mnie żle. Jak na schron to czysto , wszystko jest nowe . Psów jest kilka - max ok 5 jednym pomieszczeniu , jest dużo osobnych pomieszczeń gdzie jest tylko 1 -en pies w boksie. Wszędzie raczej posprzątane . Zupełnie co innego niż w tym starym ciasnym schronie. W pokojach gdzie sa koty w klatkach jest pewnie możliwość zarażenia się czymś jednego kota od drugiego jeśli sa to bezdomne zwierzaki bo nikt pewnie nie wie czy to kot chory czy zdrowy - jeśli jest np. na sterylce. Ale ciężko o idealne warunki . W razie czego to jest to jakies chyba rozwiazanie. Tyle że trzeba czekac na wolne miejsce w klatce. Dopiero od przyszłej środy może być coś wolnego trzeba sie dowiadywać . Modlę sie zeby kotka się jakoś złapała .:modla: -
Bezdomny,przeganiany,bity Kubuś dzięki Tamb w DS!!! ;)
kurylec replied to Klaudus__'s topic in Kotki już w nowych domach
Eh .....trza wygrać w totka i kupić dużą chatę z ogródkiem w spokojnym miejscu - od razu by się te biedy wzięło ... Czemu nikt z nas nie może wygrać w totka ?:niewiem:Inna sprawa ze nie mam jakoś czasu zagrać. -
wsparcie dla 3 bezdomnych kotków- jedna poraniona
kurylec replied to kurylec's topic in Kotki już w nowych domach
Mam właśnie taką klatkę pułapkę z drzwiczkami opadającymi jak gilotyna ( sa one cienkie, ciężkie ,stalowe ) .Drzwiczki opadają jak kot wejdzie cały do klatki i naciśnie łapą taki pedał na końcu klatki . A ta kotka wchodziła tak w połowie , w 3/4 do niej . Drzwiczki potrafia też opaść jak jest nierówny teren i kot wchodząc telepie klatką - ona sie chwieje . To jest niedobrze bo jakby taki ostry ciężar spadł na ogon czy na kregosłup ...bałam sie żeby krzywdy to nie zrobiło . Akurat na mojej działce jest wszędzie prakycznie nierówno i jest ryzyko że drzwiczki opadną za wcześnie . Wycięłam więc z dykty lżejsze i nie ostre drzwiczki - to nie zrobią krzywdy .Problem żeby ona weszła cala. Kombinuję żeby jej dawać jedzenie tylko w klatce i pilnować żeby inne koty tam nie wchodziły- to chyba jedyna metoda . Bo jak zostawiam klatkę nastawioną np na noc to od razu ładuje sie tam jeden z już wykastrowany kocurek , albo wyserylizowana kotka( oni chodza razem w trójkę ) . A tamta jest nieśmiała - chyba nieczuje się zdrowa i silna i jest zawsze ostatnia żeby wchodzić w nowe miejsce - razej marne szanse żeby weszła . Myślę ze jak zobaczy innego kota który wszedł i sie zatrzasnął to też będzie się bała wchodzić- spryciula z niej . Może przy śniadaniu po jakimś czasie się przekona .Kiedyś wkońcu musi sie złapać . -
NIE dla dzieciństwa w schronisku. Szczeniaki proszą o odt/ds.
kurylec replied to tripti's topic in Już w nowym domu
Biszkoptowe suńki nadal bezdomne? Smigać do domków ! Jeśli ktoś ma chęć zapraszam na bazar bezdomnych kotków [URL]http://www.dogomania.pl/threads/214796-ciuszki-kubki-czajnik-buty-włóczka-itp.-DO-8.10.11.-DO-GODZ.22.00[/URL] -
wsparcie dla 3 bezdomnych kotków- jedna poraniona
kurylec replied to kurylec's topic in Kotki już w nowych domach
Miałam już plan w głowie . Jednak zrobilam dziś błąd przy łapaniu kotki i martwię się ...kurka blada... Skontaktowałam się z Ekostrażą z Wrocławia.Jedna z osób poradziła mi aby oddać kotkę do schroniska na czas rekonwalescencji ( mamy we Wrocku od chyba roku nowe duże schronisko - na zdjęciach z netu wygląda b. ładnie . Ja się trochę boje schronu bo zwykle jest tam natłok zwierzaków , słyszałam że często w grupie zwierzęta zarazają się różnymi chorobami , sa czasem mutacje wirusów z tego trudne do odkręcenia. Osoba będąca kiedyś wolontariuszem w schronisku radziła mi żebym jeśli coś pożyczam ze schronu - np. jakąś klatkę to żebym dokladnie umyła odkaziła na wszelki wypadek . Ze od schroniska lepiej trzymac się podobno z daleka- tak było przynajmniej podobno w starym schronisku . ) Sama nie wiem bo jak czytalam na necie to te koty ktore dłużej nie znajdują domów mają zakratowany obszar z trawką i budkami do mieszkania- wyglądalo to nie żle w tym nowym schronisku ) Kusi mnie żeby się tam przejechać. Jednak prosiłam żeby moze ktoś z Ekostraży poszukał osoby która przechowałaby kotkę na czas dojścia do siebie np w altance w ogródku , w piwnicy w jakimś pomieszczeniu . Ja bym użyczyła klatki . Na razie trwają poszukiwania takiej osoby . Gdyby się znalazła to byłoby dobrze . Tylko jest problem ze złapniem jej - jest b.dzika , sprytna i była już kiedyś łapna . Kiedyś byla taka sytuacja że urodziła dzieci w samochodzie mojego właścicela ( czy też w przyczepie kempingowej - nie pamiętam ) Kotki były ulokowane gdzieś na zewnątrz pojazdu i jak właściciel ruszył ( nie wiedząc że są małe ) one wysypały się na ulicę . Jednego kotka zabił samochód , który jechał za moim włascicielem . drugiego uderzył i razem z trzecim gdzieś uciekły . Matki przy tym nie było . Właścicielowi było podobno żal ( im jest raz żal a raz chcą kotom robić krzywdę -trudno dojść z nimi do czegokolwiek. ) i jakimś cudem zagonił tą kocicę do pomieszczenia gospodarczego , tam złapał ją ręcznie do jakiegoś worka. Ona na pewno przeżyła traumę. Ten właścicel twierdził , że wcześniej dawała się głaskac i wchodziła do domu . Co mi się wydaje niewiarygodne , bo zachowuje sie całkowicie jak dziki kot - chyba że właściciel ma sklerozę i myli ją z innym kotem - bo ma już ponad 90 lat . Podobno narobiła hałasu - b. panikowała.On ją w tym worku zawiózł do parku przy którym wysypały się kotki .Bo myślał że odszuka małe . Ale nie odszukala , po jakimś czasie ona wróciła do nas. To było niebezpieczne bo park jest spory kawałek od nas i jest ruchliwa ulica.Tak ze ona już dużo przeżyła - różne traumy związane z łapaniem . Ponoć jest ona tu ok kilkanaście lat.Kiedyś mowlił żebym ją złapała to on ja gdzies wywiezie bo tylko dzieci im przynosi , innym razem babcia zostawia coś do jedzenia bo jest jej żal - z nimi wolę nie rozmawiać bo niczego nie dojdę . Babcia też zapomina o różnych rzeczach - nie wie który kot jest który - chyba problemy z wiekiem związane . ) Podobno kiedyś nastawiali jakieś klatki pułapki na te koty ale dziadek twierdził że one się nie łapią . Tak że ta kotka jest sprytna bo była już wiele razy łapana . Do tej klatki którą bym na noc zostawiła ona raczej nie wejdzie, bo te koty chodzą w grupie i pierwsze do klatki wpychaja się dwa koty które są juz wykastrowane i wysterylizowane i one by się tam zatrzasnęły . Dzis wiec postawiłam klatkę rano przy ich miskach odsuwałm te koty ktróre pchają sie pierwsze ona jest b. płochliwa i od razu jak sie poruszę to się odsuwa i ucieka . W końcu zaczęła wchodzić ale do połowy - zrobiłam jej w klatce taką ścieżkę z jedzenia prowadzącą coraz dalej . Ona weszła tak w 3/4 - pospieszyłam się niepotrzebni i myślałam ze zagrodzę jej droge odwrotu drzwiczkami które trzymałam . Ale ona jakoś mi się wywineła i wydostała się - a jak kot dziki raz sie połapie , że klatka jest aby go złapać to trudno będzie przekonać go znowu aby wszedł. One podchodzą do mnie tylko w tym oknie do jedzenia , okno jest na wysokosci mojej szyi i dlatego niewygodnie mi jest tak wyciągać ręce i manewrować , nawet jeśli stoję na stołku . A ta kotka na każdy szelest zwiewa. Jednak po tym nie uciekła calkowicie tylko póżniej jadła mi z ręki , wkładała nawet głowę do tej klatki i zjadła kilka kęsów przy wejściu do niej ale dalej iść nie chciała . Z nią jest ciężko bo jest po przejściach , wyczulona na kazdy ruch czloweka który by chciał złapać . Normalnie dzwiczki klatki by się same zatrzasnęły po wejściu kota do pułapki ale tylko na równym terenie - a koło mojego okna jest akurat pochyły - wogóle cała działka jest w większości krzywa- i teren i budynek . I na tym nierównym terenie klatka się trzęsie jak kot zaczyna wchodzić i te metalowe drzwiczki mogą spaść mu na grzbiet i zrobić krzywdę. Myślę że na razie będę zostawiac na noc ta klatkę otwartą , bez drzwiczek z jedzeniem w środku aby koty przekonały sie że klatka jest ok i można tam wchodzić.Jakis czas przy jedzeniu postaram się przyzwyczjać kotkę żeby w niej jadła . Może za jakiś czas zapomni że ją chcaiłam złapać i wejdzie. Dzrwiczki dziś wycinałam nowe ze sklejki - bo te cienkie metalowe jak uderzą to mogą mocno uderzyć np . w kręgosłup - drzwiczki opadają praidłowo tylko na rówmym terenie . Terenu nie wyprostuję. Na razie będe ją przyzwyczajac do tej klatki a potem moze w końcu ją kiedys zamknę.Wszystko zależy od śzczęścia . Kiedyś w koncu muszę ja złapać .