Hej, gamada. bardzo jestem ciekawa jak sobie radzicie w tych pierwszych dniach Tinki u Was?Czytając Twojego posta dokladnie slyszalam siebie w marcu ub roku, jak syn przyniósl nam za pazuchą w koszuli takie male sliczne coś, naszą Nikunię.Też w pierwszych porywach adaam jej mleko, ale wiedziona intuicją chyba zadzwoniam do weta i absolutnie odradzil.No i cale mnostwo śmiesznych (dzis tak oceniamy) chwil, katastrof i innych niespodzianek(nigdy w życiu nie miaam psa).Dziś, po prawie póltorarocznym u nas pobycie jest naszym oczkiem.Bardzo mądra i "przekochana".
Pozdrawiam i zycze cierpliwości (oplaci się:)).Może dasz znać jak Wam idzie?