Jak już mówiłam nie chciałam oddać jej... Byłam do tego ZMUSZONA... Właśnie przez moich durnych sąsiadów... Niektórych... :( Byłam już kilkanaście razy w Waszym schronisku... I moim ulubieńcem do tej pory stał się Torro... Ale - spokojnie... Moja babcia i mama są odpowiedzialne, włącznie ze mną, a pies przecież będzie z nami prawie wszędzie jeździł np. nad wodę, będziemy go wszędzie zabierać, gdzie tylko możemy... Piesek by miał dużo, dużo ruchu... :)
I jeszcze raz przypominam, że to, że Rozalka trafiła do schroniska, to nie jest niczyja wina niż prezesa mojego bloku oraz moich dziwnych sąsiadów..... Walczyliśmy o nią, ale, niestety, nie udało się... :(