witam
jestem tu nowa, więc jeżeli z miejsca popełniam błąd niewłaściwie lokując wątek- przepraszam
sytuacja w jakiej znajduje się Nuka jest dramatyczna...
Jestem jej panią od trzech lat, wcześniej miała ciężkie życie szwędając się od domu do domu... Przygarnęłam ją i wiele miesięcy zajęło mi oswojenie mojej jak się okazało cudnej suni. Była bita, bała się wszystkiego od miotły, przez ludzi do pojazdów. Jest psem powypadkowym, trzy razy miała wypadki. Jeden bardzo poważny, wylądowała pod kołami ciężarówki. To że żyje jest cudem.
Od dwóch lat była w pełni zdrowa, roztyła się nawet nieco- czyli przestała wyglądać na niedożywioną. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jej nawyki z okresu bezdomności. Nuka zjada wszystkie resztki ze śmietnika, łyka zanim zdążę do niej dobiec, jeśli nie jest na smyczy. Zjada wszystkie te stare rozkładające się szczątki pożywienia na jakie natrafi. Zdarzało się że miała biegunkę po kościach.
Niestety od dwóch dni ma bardzo silną biegunkę. Niestety krew w kale.
Byłyśmy oczywiście u weta. Dostała leki, i jak powiedział lekarz- najbardziej optymistyczna wersja zakłada że jest to uszkodzenie jelita grubego, do wyleczenia w ciągu kilku dni. Być może konieczne będzie leczenie operacyjne. Być może uśpienie.
Leczenie jej jest dla mnie oczywistością. Problemem jest brak możliwości. Od dwóch miesięcy nie mam pracy. Mam na utrzymaniu także synka, w wynajmowanym mieszkaniu. Nasze dochody pokrywają koszta najmu i zostaje nam do 300 zł na życie. Przynajmniej teraz, kiedy nie pracuję. Niestety szanse na pracę są niewielki, choć aktywnie jej szukam.
I kompletnie nie wiem co robić. Weterynarz skasował mnie póki co 60 zł, i do piątku co dziennie po 30 za zastrzyki. Do tego węgiel, piersi z kurczaka żeby jadła wg diety.
Tymczasem ja mam jeszcze 90 zł. Na leczenie, siebie i utrzymanie pięcioletniego syna. Wiem że nie powinnam mieć psa, jeżeli nie stać mnie na leczenie, ale do końca kwietnia miałam pracę, i sytuacja wyglądała inaczej. Poza tym w takiej rodzinie jak moja pies jako jej członek niejako uzupełnia pewne braki. Jest potrzebna mojemu dziecku jak powietrze...
Co robić? Czy w ogóle jest jakakolwiek instytucja lecząca psy za darmo? Przecież nie może być tak, że ona umrze bo ja nie mam pracy! Spodziewam się że zaraz odpowiecie że niestety tak jest... Może jest ktoś kto mógłby nam pomóc uratować Nuce życie...Może jest lecznica w której płatności mozna rozliczyć w ratach?