Witam, od mniej więcej początku grudnia jestem właścicielem suki porzuconej na parkingu przed moim blokiem. Po pierwszej wizycie u weterynarza doktor stwierdził że ma 3 miesiące, tydzień później(w tej samej lecznicy) inny wpisał w jej książeczkę datę urodzin 16 czerwca. Z charakteru jest zasadniczo strachliwa, ale wierna i posłuszna. Na początku lutego miała cieczkę.
Wczoraj(17 czerwca) miała sterylizację. Przy podaniu zastrzyku który miał ją uśpić krzyczała(bo raczej piskiem tego nazwać się nie dało) i posikała się. Ale OK - to akurat mnie nie zdziwiło - podobne scenki rozgrywały się gdy próbowałem jej obciąć przednie pazury. Doktor wykonywał operację przy otwartych drzwiach co było pierwszym zaskoczeniem. Po jakichś 10 min Kora zaczęła piszczeć, czasami przechodząc w swój charakterystyczny krzyk. Po kolejnych kilku minutach weterynarz wyszedł i zaproponował się przejść ponieważ "zdarza się że podczas narkozy suce włącza się podświadomość, ale proszę być spokojnym - nic nie czuje, śpi." Wróciłem po około 30 min. Kora dalej piszczała, chociaż już nie tak "intensywnie". W międzyczasie do gabinetu weszła inna doktórka i chwilę gadała z operującym moją psinę mężem. Najbardziej zaskoczyły mnie słowa "Pogłaskaj ją" i "No patrz, jak ją nie dotykam to prawie nie piszczy". Kurde, po jaką cieżką ... głaskać sukę jak i ona tak jest nieprzytomna? I czemu podczas "dotykania" piszczała głośniej? W końcu jest podobno w narkozie! No, ale swoimi przemyśleniami nie dzieliłem się z tym doktorem, jestem za młody no i nie ja skończyłem weterynarię.
Zaraz po skończenie zabiegu wziął 2 stówki(za sukę ważącą 6kg) i polecił zgłosić się za tydzień. Odebrana Kora(podobno jeszcze w narkozie) miała oczy jak u ślepego i cicho popiskiwała(tym razem regularnie). Po około godzinie - podczas której piszczała już mniej regularnie, skręcając się przy tym a w pewnym momencie jakby się dusząc - zaczęła chwiejnym krokiem pijaka chodzić po domu. Normalne objawy tj wymioty i nietrzymanie moczu występowały. Dużo pije, ale chociaż minęło już około 20 godzin, dalej nic nie chce jeść. Czy to normalne?
Czy może ktoś odnieść się do mojego opisu tej sterylizacji i do postawionych pytań? Chcę mieć pewność że wszystko było lub nie było i jest lub nie jest OK.